O autorze
RSS
piątek, 20 października 2006
Fragment perełka

"Ale choć Biłgoraj miał rzekę, nie można się tam było rozwodzić, bowiem car Mikołaj nakazał zmienić jej nazwę, tak że w końcu nazwano ją Ładą (zgodnie z prawem można przeprowadzić rozwód tylko tam, gdzie znajduje się rzeka o ustalonej nazwie) i w związku z tym biłgorajskie pary rzadko się rozwodziły, bowiem jadąc do Goraja po rozwód, po drodze dochodziły do porozumienia i wracały do Biłgoraja pogodzone."

Ciekawe jak wcześniej nazywała się rzeka w Biłgoraju. Trzeba to sprawdzić. Także to ja się też nawet nie wiedząc o tej tradycji nie rozwiodłem tylko ciekawe do jakiego Goraja musiałbym jechać aby się pogodzić.

Rewelacyjnie czyta się tą ksiażkę.

13:58, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
Dzień dobry

Nazywam się Zbigniew Kmieć i mieszkam w Biłgoraju, maleńkim miasteczku ,o którym i o jego okolicach wiem coraz więcej. W życiu zajmuje się włóczęgostwem co zdaje się nie przysparza mi przyjaciół. Właśnie wróciłem od Popa - a tak od kilku tygodni mamy Popa w miasteczku gdzie zapraszałem go na uroczystości na cmentarzu żydowskim. Sam Żydem nie jestem (uprzedzam tylko pytanie), choć oczywiście stuprocentowej gwarancji na to nie ma albowiem nic się tak nie miesza na świecie jak sperma i kapitał i jak powiedziano w innym miejscu "któż może ręczyć za cnoty swych prababek). Co do tego drugiego stwierdzenia, a jakże znam takich, którzy ręczą. Łazi u nas po miasteczku całe grono prawdziwych Polaków co to niezmiennie od czasów Moczara takimi pozostają. Posiadywam 34 lata, dwa niedokończone małżeństwa, dwójkę niesymetrycznie w tych małżeństwach urodzonych dzieci, niedokończone studia ze Stosowanych Nauk Społecznych. I mniej więcej na tym lista dóbr się kończy. Ja tymczasem wracam do lektury wydanej w Izraelu Biłgorajskiej Księgi Pamięci. Dzisiaj dostałem tłumaczenie. 

13:42, rapataplan
Link Komentarze (5) »
1 ... 31