O autorze
RSS
środa, 21 sierpnia 2013
Dobrze mieć przyjaciół

Robota Marka zaczęła się wiele lat temu jeszcze w teatrze Kana, potem szła przez szczecińskie rozlewiska i kanały, materializowała się na talerzach i w ulach gdzie plastry zalepia miód drahimski. Sam bezdomny nieco tworzy domy w głowach tysiącom ludzi. Dobry jest Marek jak miód. A jego z kolei zdublowana progenitura żeńska mówi do mnie Wuju, co nie wiedzieć czemu w straszną dumę mnie wbija. Poczytajcie o miodach drahimskich o projekcie Nowa Kultura. Wygooglajcie Marka Sztarka. Dobrze mieć przyjaciół.

Przedwczoraj siedzieliśmy sobie przed domem Igora i Agnieszką wraz z ich nieco parchworkową  uroczą progeniturą w liczbie trojga. Na górze spał Jeremi, który ani chybi zostanie moim chrześniakiem. A siedzieliśmy z Markiem Sztarkiem, bez którego pewnie  Igora bym nie poznał, bo jak. I pewnie gorzej bez tej znajomości byłoby nam obu, a może i paru innym osobom. Bo jak się czasem trzeba na kogoś, na spotkanie otworzyć to nie macie pojęcia. Jak warto…

Na pytanie Agnieszki czym się w zasadzie zajmuje Marek  odpowiedziałem bez wielkiego namysłu, że Marek zastępuje Ducha Świętego. Za śmieszne pieniądze pracuje w środku niczego. W samym jego środku i zadaje ludziom pytania, które otwierają na ducha. Na kulturę, na tożsamość, na piekno, na świadomość, na poczucie tego, że się jest. Robota Marka, który cierpliwie czeka na to by w jego głowie urodziły się pytania które trzeba zadać to czysta mistyka, otwarcie na rzeczy kompletnie najważniejsze. To użyteczność w czystej postaci .

Marek sprawia, że o miejscach takich jak Pogorzel, jak PAN Góra, jak nieistniejący od dwustu lat Zygmuntów, jak Siemczyno dowiadują się przede wszystkim jego mieszkańcy. Sprawia, że widzą, jak odwiedzają ich goście, że pożyczają krzesła, by goście usiedli i posłuchali harfy, lub marimby, lub Kleyffa. Lepią więc ci ludzie własne domy z gliny, kładą białe wstęgi na trawie i robią mnóstwo rzeczy pięknych z pytaniem po co. Fotografują się. Robią to zwykle rękami swoich dzieci, które może i pierwszy raz dowiadują się, że marzenia mogą płynąć swobodnie i nie są wstydliwe.

 

14:04, rapataplan
Link Komentarze (1) »
środa, 07 sierpnia 2013
upał

W upał wykonujemy wiele bezsensownych czynności. Ja na przykład siedzę na warszawskiej Pradze w centrum nurkowym i spoglądając na zdekompletowane aqalungi zbieram się do opisów win węgierskich, które prawdopodobnie już od poniedziałku nasza nowa pracownica Paulina będzie sprzedawać klientom. Ponieważ przez ostatnie kilkanaście lat życia zajmowałem się tym co najważniejsze, pracuję teraz, by odrobić wieloletnie zaniedbania,  jak jaki Kraszewski i z równym jemu polotem. A to ceny wędlin sprawdzę, a to udziec jagnięcy sprzedam, a to pomądrze się na leżaku we własnej knajpie o tym, jaka to ona świetna będzie gdy tylko ustaną obiektywne trudności. Wszystko wskazuje na to, że od początku września osiedlę się w okolicach warszawskiego Placu Hipstera. To znakomicie, bo będę miał raptem czterysta metrów do Atelier Amaro, by sobie coś upichcić albo wypić szprycera. Przez ostatni rok pospełniały mi się jakieś pęczki zawodowych marzeń w tym kilkanaście nierealnych z pozoru.

Jako student nie wymyśliłbym przecież, że będę robił węgierskie wina, sprzedawał homary, zakładał konsorcjum z organizacją pozarządową, której prezesuje mój literacki idol, prasa "lifestylowa" będzie zamieszczała moje wypowiedzi na temat smażenia baranich jąder, a moje kompletnie absurdalne marzenie o emeryturze we własnym browarze nabierać będzie coraz to ponętniejszych i twardszych kształtów. Słowem w marcu 2012 roku, przy pomocy jednej włóczęgi przerwałem inną włóczęgę, w sierpniu osiadłem, w styczniu 2013 wystartowałem z nową działalnością a teraz widzę, jak moje niezrozumiałe nawet dla mojego wspólnika poczynania przynoszą zaskakująco fajne efekty. A i owszem przeliczalne na pieniądze. Równo rok temu Wojtek Amaro wysłał mi małego maila z życzeniami tego co chciałby mieć na Cook It Raw. 7 sierpnia- dzień życiowej szansy.

Więc :

 

http://www.youtube.com/watch?v=3o4Fgh0KW_4

 

15:03, rapataplan
Link Komentarze (3) »