O autorze
RSS
niedziela, 24 sierpnia 2008
Rybna Kołomyja
W Prostkach mimo burzy gotowaliśmy i zajadaliśmy się rybą, nawet discopolo nam nie przeszkadzało. Na koniec wypiliśmy zdrowie UE, ktora nie dość że nas rybą nakarmila to jeszcze postawila nam wódkę. Znaczy skłoniła do tej wielkoduszności swoich podatników. Myślałem że na rybę nie będę mógł patrzeć, ale gdzie tam, już we wtorek upiekłem szczupaka. Za to w środę pojechałem na Ukrainę, przypadkiem we Lwowie był tam mecz naszych sbornych. Nie, nie piłem razem z Borucem i Dudką ale zaliczyłem kilka niezłych nocnych lokali. We Lwowie, Stanisławowie  a nawet malenkim Jaworowie. Pozdrawiam dziś z Olsztyna. Pięknym paniom służę adresami i przepisami.
18:55, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 sierpnia 2008
a niech to:-)

może i Francuzi w nocy pili kiepskie wina bułgarskie, niemniej Basi Samosiuk zostawili butelke najprzedniejszego Chateux Margoux. Taki miły prezencik. siedzieliśmy w tej Czeremsze chwilę i oprocz świetnych koncertów, jako jury jedlismy niegłupie jedzenie. Mnie zafascynowały zwłaszcza pierogi z ziemniaczanym farszem. I pigwóweczka z arcytokajskim aromatem. Z koncertów jak dla mnie  to Rzepczyno i Voo-Voo, na ktorego koncercie byłem po raz pierwszy od 17 lat.  Myslę, że ta przerwa była spowodowana zmianą perkusisty w Voo-Voo - jakos  nie pasował mi Stopa do tego składu, składu w ktorym tak dobrze brzmiał Andrzej Ryszka.

I z Czeremchy jeszcze wyciągnęłem pyszną historię o tym jak pop z ksiedzem do spółki poświęcili Jacka Kleyffa a przyglądali się temu wszyscy mieszkańcy wsi. Kleyff dzisiaj dzwonił, że własnie jedzie na bieszczadzkie anioły - a ja niestety proza zycia - czyli Prostki i impreza na cześc ryby. dobrze choć, że w przednim Giena i Marka Sztarka towarzystwie. zoboczę, może się dziś coś wydarzy - a jak nie to jade jutro przez Kraków do tych Prostek. Marek mowił, że kupi mi stopery do uszu bo okolica tam discopolowa.

Tymczasem przegląd moich wierzytelności zrobiony, plany finansowe powzięte - jest jakas iskierka nadziei dla mnie, a zwłaszcza dla moich wierzycieli. Jak to mówiła jedna ze znajomych dziennikarek, tors wypięty, dupa ścisnięta i do przodu!!! 

17:17, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Siedzę w Czeremsze jest pierwsza,
Jedzenie dobre, bimberek przedni, Voo Voo zagrało niezły koncert, pogadaliśmy o wspolnych znajomych. Obok jacys francuzi otwieraja zdaję się niezbyt dobre wina bułgarskie. Przezyjemy i to.
01:01, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 sierpnia 2008
Nie jest tragicznie
w plecaku olej lniany, w organizmie wina węgierskie i porter, jutro ruszamy na Czeremche gdzie od lat dzieje się najlepszy bodaj folkowy festiwal w Polsce. Basia Samosiuk, ktora szefuje tam domowi kultury (i zespołowi Czeremszyna) udowodniła, że mozna zrobić na zapadłej wiosce wydarzenie bez disco pola i wtrącania się wojta, wydarzenie, gzie kryterium sukcesu nie jest tylko ilośc sprzedanego piwa
13:09, rapataplan
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 04 sierpnia 2008
dolina jabłek
Piekne senne wegierskie miasteczko, sady uginające się od owoców, tłumy na Hungaroringu i ja zastanawiający się - bez skutku - nad zyciem w maleńkiej Sorozo, gdzie wino kosztuje nie więcej niz 7 złotych za litr. Ludzie życzliwi. trochę zmeczony jestem tymi powrotami do rzeczywistości. Za godzinę nagrywam poprawki do materiałow promocyjnych miasta Krakowa. znowu galopada pomysłów.
17:48, rapataplan
Link Dodaj komentarz »