O autorze
RSS
wtorek, 28 sierpnia 2007
no i po festiwalu

wina różniste, ale nieporozumień nie było, no może troszeczkę rozczarowaliśmy sie do win Szalontaia za wyjątkiem świetnego Cabernet Franc i Tramini Siklos. Odkrycia? z nowych rzeczy na pewno bikaver Juhasza (jak ja mogłem go przeoczyc w Egerze?) i Csaby Demetera potęzny bikaver z 2001 roku.

Ale nic to, ciągle pozostaję i nie tylko ja pod wrażeniem naszej (dośc przypadkowej) tłumaczki Marii. Studentka z Wegier na praktyce w Krośnie zrobiła takie ogromne wrażenie swoją pracowitością, usmiechem i wdziękiem, że jednogłośnie okrzykneliśmy ją numerem 1 festiwalu. Szkoda, że juz od dzisiejszego (w zasadzie wczorajszego) ranka jest na Wegrzech . Ja będę tam dopiero jutro (w zasadzie dzisiaj) wieczorem. Jest w końcu nieco po północy.

I sliczny moj dialog z mistrzem simonem.

Restauracja w Krosnie, jemy obiad w kieliszkach mamy bikaver medium. ale na stół trafia woda. Ja wlewam sobie szklankę i wypijam ją jednym haustem.

Simon:

Widze Puli ze wolisz wode od wina.

Ja:

Józef, mam taki szacunek do tego wina, że nie wypada mi po prostu gasić nim pragnienia

Simon:

znowu cie nie przebiłem.

---------------------------------

Ogolnie bylo rewelacyjnie.Teraz cztery dni na wegrzech. i z powrotem do cięzkiej pracy. I jakoś dziewczyny częściej sie uśmiechają i w ogóle jest dobrze.

00:42, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 sierpnia 2007
Ktoś zamknął mnie w sklepie z winem
ale nic to, znalazłem własnie otwarta butelke pinot gris, towarzyszyła mi w drodze powrotnej z węier, ale najwyrazniej nie dalem jej rady a teraz widze ze to pyszne, sniadaniowe wino
09:25, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
Rano

Wczoraj, a w zasadzie dzisiaj około godziny 2 w nocy wrociłem z Węgier.siedze zatem sobie, na krosnieńskim rynku stawiają domki z wikliny dla winiarzy, dookoła czuć  rozlane pinot gris (cholernie dobre) od simona. Simon tradycyjnie upił mne wczoraj nieco, najpierw  Cabernetem z 2001, potem  probowalismy sample z beczki do przyszłego  bikavera i tak kolejno, merlot, kekfrankosz,  i zapomnialem co jeszcze, poniewaz lal pelne kieliszki degustacyjne, czyli ponad szklanke. w kazdfym razie  na koncu chcial mnie sprawdzic i przyniosl nieoznakowana butelke, w srodku bylo pinot noir z 2003 roku, tak że ze sprawdzianu dostalem bdb. Czego i innym zycze w nadchodzacym roku szkolnym,

Tymczasem jedna znajoma, ktora nazywa mnie krasnalem (takim tolkienowskim) pisze mi maila ze dotarła na Nordkapp.  Autostopem. a ja w przyszłym tygodniu znowu na Wegry, byle nie zapomniec oddac obrazów Paulinie, juz trzy lata  wisza w Krzeszowskim domu kultury.

a jesli do tej pory nie wiedzieliscie kto jest wlascicielem najgorszego studia graficznego na swiecie to teraz wiecie. Nazywa sie Michał Węgrzyn i prowadzi w Krośnie firmę "emwudisign"  - to em wu - to jego inicjały. Żel na włosach, podaje sie za studenta (naprawdę) ASP, choć nie wie co to secesja. ale trudno i tacy chodza po swiecie

08:44, rapataplan
Link Komentarze (5) »
środa, 22 sierpnia 2007
O co tu chodzi
od kilku dni zachowuje sie jak czlowiek chory na cukrzyce - to zaczy nie ma takiej ilosci czasu, ktorej bym nie przespal. Pewnie organizm gromadzi siły przed festiwalem wegierskiego wina. Poza tym niewiele sie dzieje.
08:43, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 sierpnia 2007
Działo sie nieco

Z Krosna na Śląsk ruszyłem nocą z poniedziałku na wtorek. Przegadałem sporo czasu z Andrzejem Urnym, tematy stają sie coraz gęściejsze. Poważnieją. Starzejemy się obaj i obaj cos rozpieprzamy w życiu bezpowrotnie - z róznych przyczyn. Tymczasam zadzwonił Jacek Kleyff, że jedzie do mnie. super. Ulokowałem go u Stasia Kutmana a sam dotarłem w czwartek rano do Krzeszowa. I tak w czwartek wieczorem znalazłem się nieoczekwanie na bieszczadzkich aniołach w Cisnej. Zdązyłem tylko zauwazyć, że gdy wjeżdżam w Bieszczady opada ze mnie całe zło, cynizm i zgorzknienie. Tyle wspomnien zostawiłem w tych górach, chyba dotyczących wszystkich kobiet, które bardzo wiele dla mnie znaczyły. w nocy siedziałem razem z muzykami z SDM i słuchałem  a oni grali, potem jeszcze grano kawałki Nohawicy. I gwiazdy spadały i było jak w moich nastoletnich biwakowych marzeniach. Budzik zadzwonił o 6.30. Zostawiłem Jackowi i Basi termos kawy z kardamonem - do wylania, bo słodzona i ruszyłem na Komańczę i Dukle. Pozdrawiam was wszystkich (znaczy niektórych nie pozdrawiam ale cięzko tu przeprowadzać rozróznienia) z Krosna.

 

P.S

I nie ma to jak jutrzenka nad Owaloną Górą kiedy idzie się drogą od Kopek. I siano wtedy pachnie jak cholera i słychac San.

11:51, rapataplan
Link Komentarze (1) »
niedziela, 12 sierpnia 2007
Krosno miasto umarłe
siedze juz ktorys dzien w krosnie i przeraza mnie pustka w barach i to ze niewiele tu osob innych niz ci co chca nasladowac vive i to w wersji niemieckiej. ale to nie moje zmartwienie. Popisze jeszcze dzisiaj i uciekam na slask. Choc na dwa dni
09:40, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 sierpnia 2007
Słów parę o rolniku.

 Zadziwiająco funkcjonuje genialny mózg Towarzysza Dechnika.  Jak pisałem kiedyś Dechnik posiadywa wiedzę "oficjalną" i "nieoficjalną". Nie wiedziałem, wtedy jeszcze, że tak samo dualistyczna jest jego pamięć. Jak wiemy Zygmunt  spóźnił się nieco z oświadczeniem majątkowym. Było to przyczyną kilku kłopotów i mniejszej lub większej nerwówki. W oświadczeniu tym "oficjalnie" zapomniał o tym, że jest włascicielem gospodarstwa rolnego.

Tymczasem prywatna pamięć Zygmunta czuwała i poza "oficjalną" świadomością złożył wniosek o dofinasowanie swojego gospodarstwa. Na co otrzymał drobną kwotę 1900 złotych. Ciekawe  czy na pokwitowaniu figuruje  "oficjalny" czy "nieoficjalny"  podpis towarzysza.

 

dowiedziałem się o tym czytając  Kronikę Tygodnia. nie wiem, czy pisała o tym Nowa Biłgorajska i nie wiem czy napisze a jak napisze to jaki będzie jej komentarz. Kronika tygodnia wpadła mi w ręce przypadkiem, bo w biłgoraju spędze ledwe 5 godzin i dalej w drogę.

I jeszcze jedna fajna informacja. Podpisano umowe partnerską ze słowackim Stropkovem. Z jednej strony cieszy mnie to bardzo, gdyż miałem okazje wielokrotnie podziwiac urodę tamtejszych dziewcząt. Zdaża mi się bowiem od czasu do czasu zabładzić na wschodnią Słowację (czy jak kto woli północne Węgry). Dziewczyny te mają jedną dość męczącą cechę - są religijne (na ogoł prawosławne) i cnotliwe. Dlatego jak już ląduje w Stropkovie czy Vranowie albo w Humennem - staram się być nieco dłużej, bo  trudno je na cokolwiek namówić.

Myśle jednak, że o nawiązaniu współpracy ze Stropkovem zadecydowały  inne argumenty. Ciekawe jakie. W Stropkowie mamy fabrykę Tesli, ładną cerkiew, żeńską drużynę siatkówki. co jednak zrobimy dalej z tym partnerstwem? Nie wiem

To piate miasto partnerskie a więc Burmistrz ma wyjęte z  pracy 6 weekendów. Wizyty raz do roku w pięciu miastach i jesli się uda tylko jedna rewizyta wszystkich miast jednocześnie. Oby było po co wzajemnie się odwiedzać.

Ostrzegam tymczasem, że przy liczbie miasta partnerskich powyżej dwunastu - nie będzie w ogóle na nic czasu w mieście poza pielęgnacją partnerstwa.

A ja tymczasem zaliczyłem Krzeszów, piekarnie, wino, wędzone ryby i tak dalej. dzisiaj jadę do warszawy, myśląc o tym kiedy by się wyrwać do gdyni - podobno  jest tam świetny pub z 22 gatunkami nieprzemysłowego piwa albo co wybrać - Krasnystawskie Chmielaki - czy zlot piwoszy w Czarnkowie. Obie imprezy nakładają się na siebie.  

11:17, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 sierpnia 2007
Zamiast

zamiast do puszczy białowieskiej w ubiegły weekend pojechałem na wegry

byłem w Villany w Seksardzie i w Badacsony, w tym ostatnim miejscu napiłem sie wreszcie dobrego wina z Somlo - robi je piwnica - nie bedę wymieniał nazwy jaka, bo jeszcze konkurenci Pawła nas uprzedzą  i podpisza umowę - w każdym razie niezła piwnica. A wino było takie jak sok wyciśnięty ze skały, jakby ktos sie uparł by winogrona nie stawiały żadnego oporu i nie grały żadnej roli w tej mieszance słońca, wody, minerałów i powietrza. głeboko filozoficzne wino - ja piłem akurat Olaszriesling ale juz jestem ciekawy jak smakuja wina innych szczepów. I to jak ciekawy. Tymczasem siedze w Krzeszowie i jak zwykle bede pił wina z Bordeaux - moze nie pierwszego sortu ale zapewne nie z ostatniego.

Czego i nym wyłączając kilka osób życzę. 

15:18, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 sierpnia 2007
Skazany na bluesa

Dość rzadko wchodzę na czaty, z reguły po to, by bezkustecznie (równiez z reguły) szukać mądrej dziewczynki w celach lubieznych. Jak się juz trafia mądra to sa kłopoty z nakłanianiem do czynów lubieznych - jest zreszta wiele podających się za madre a nie rozumiejących słowa "zweryfikować". albo tez takich co to

- "jakie wino lubisz?

- czerwone wytrawne

a jaki szczep najbardziej

- a tak to ja sie nie zagłębiam "

 

ale mniejsza z tym. niemal tak jak kiedys Stachurę większość młodego pokolenia nuci utwory Ryszarda Riedla zwanego Rychardem. O Dżemie będe pisał pewnie nie raz bo mój stosunek do tego zespołu jest ambiwaletny o niesamowitej skali rozpietości emocji. niemniej jednak równiez RR zdazały się gnioty ewidetne jak choćby utwór, którego tytułu użyłem w tytule notki.

Cóż

ale spróbujcie powiedziec to młodziezy na czacie.

dostałem wieksze zjebki niż wtedy gdy w Pradze czeskiej powiedziałem do kilku warszawiaków, że Powstanie w 1944 to dla mnie jest przede wszystkim lans kilku kretynów, którzy przez swój idiotyzm i brak profesjonalizmu skazali na smierć nie tylko miasto ale ponad 200 000 cywilów.

Dżemowi zdazały się kiepskie bardzo utwory, a AK podejmowało idiotycze decyzje.

I tego nie zmieni wynoszenie Riedla na pomniki ani zachłystywanie się bohaterstwem tych co 63 lata temu przez 63 dni umierali stanowcza za młodo.

siedzę teraz w Krośnie i próbuje pisać o winach ale cieżko mi to idzie - może by otworzyć jakąś butelkę. Tak dawno juz nie piłem Harslevelu z 1999 late harvest. 

To bedzie mądra decyzja. Madrzejsza niż atakowanie w 500 kiepsko uzbrojonych powstańców 1500 garnizonu w alejach Szucha.

I nie posadzajcie mnie o defetyzm. Zawsze jak się napiję z Wegrami mówie do nich:

Panowie, jak tylko bedziecie ruszać na Siedmiogród  dzwońcie po mnie. Stawie się na pewno.

 

23:50, rapataplan
Link Dodaj komentarz »