O autorze
RSS
piątek, 17 lipca 2009
Wspomnienie delikatne

Jako, że siedze teraz nie bez przyjemności w zaprzyjaźnionej i zacnej masarni, ni diabła nie mogłem nie pomyśleć o prawdziwym masarskim mistrzu Stasiu Mądrym. Przyjaźń z nim to wielki zaszczyt i niesamowita przyjemność na zdjeciu robionym przez Brzuchomoowcę urzędujemy razem ze Stasiem w Topolnie, zwanym przeze mnie Topólnem.

15:14, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 lipca 2009
I dalej proste jedzenie
nie wiem jak Wy, ale mi się czesto zdarza faszerowac polędwiczki wieprzowe, czasem odcinam wtedy ich ogonki, abo to i nafaszerowac trudno i mięso tam suche. I własnie te odcięte ogonki (8 sztuk)pokroiłem na solidne kawałeczki, posiekałem 4 ząbki czosnku, popapryczyłem na ostro, posoliłem, zsiekałem dwie znalezione w lesie pieczarki i usmażyłem na masełku. Aż się prosi o jakiegoś burgundzkiego, tłustego, białego....
15:49, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
Proste jedzenie część następna:-)
Siedzę dziś i badam sposoby przechowywania gotowych i faszerowanych polędwiczek wieprzowych. Wczoraj obsmażyłem je na oliwie, nadziawszy przedtem mocno alkoholową aronią, masełkiem i czosnkiem. Do tego ostra, węgierska papryka. Z radości, że były smaczne wypiliśmy ponad litr wódki. Do powtarzania czego, przy tych upalach nie zachęcam. Zaraz przysmażę sobie dwie leśne pieczarki.
11:31, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lipca 2009
Smuteczki Pana Porucznika
Smuci się Porucznik Bara degregoladą moralną Piotra C. Jedyna nadzieja - jak pisze - w tym, że Piotr odbije się od dna. Niegdyś, czemu wielokrotnie dawał wyraz smucil się tym ze komentarze na moim blogu są moderowane. Sam zapewne na skutek entuzjazmu internautów (których wzywał do wspoltworzenia swojej strony) możliwość komentowania swoich tekstów usunął. Smuci się zapewne również skutkami tego co nawywijał działając niezupelnie lege artis w Stowarzyszeniu Singerowskim, i o co pyta teraz starostę prokurator. Jedyna nadzieja w tym, ze i porucznik Bara odbije się od dna rozpaczy. I wszyscy będziemy żyli długo, zgodnie i szczęśliwie. A Bilgoraj pod rządami Janusza Roslana będzie rósł w siłę. A ludziom będzie się żyło dostatniej. A Kolumna Zygmunta stanie obok Popiersia Józefa a naprzeciw nich Ławeczka Isaaka i Klęcznik Kiszczaka. Bo to był dobry człowiek. Dobry i bardzo pobożny. Kazał filmowac wszystkie msze i niektóre pogrzeby.
08:49, rapataplan
Link Komentarze (3) »
wtorek, 14 lipca 2009
Proste jedzenie

Kurzęcy cycek pokroiłem w dość nieregularne kawałki - byle płaskie i cienkie. Do tego ząbek czosnku, oliwa, kilka listków bazylii i obsmażyłem na patelni. Do rondelka, trzy posiekane cebule, trzy takież ząbki czosnku i masełko. Popyrkało. Jak się zaczęło rumienić - resztki syrah z Sikhegy, i oskórowanego pomidora, żeby smutno nie było. Kropla sojowego sosu. Odrobina miodu. I dusimy. Króciutko bom głodny. Potem wszystko jeszcze raz do kury na patelnię. Chilli, sól - świeżo roztarty rozmaryn - i dość.

11:47, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
Dzień dziwny

Wracałem z pogrzebu dziadka, o którym kiedyś warto, by napisać parę słów. Ciekawy to był człowiek. Gdy wylądowałem w Rzeszowie pomyślałem, że mam chwilkę, by odwiedzić Klub Dziennikarza. Wchodzę w bramę a jakaś pani mówi: "klubu już nie ma, pan Adam Mróz nie żyje...". Nie ma już człowieka, który w rozlicznych słoiczkach trzymał roztomaite suszone grzyby w proszku, nie zjem już genialnie przez niego podawanego żurku, nie pogrążymy się w rozmowie o ważnych sprawach i o niczym. Tak lubiłem tam zaglądać, przejrzeć gazety, popracować chwilę...

Wieczorem w Krakowie Syrah 2006 Sikhegy od Simona. Mało jest win Simona, których nie lubię ale tutaj mam kłopot z wypiciem nawet kieliszka, zbyt zielone, wstrętnie syrahowo słoneczne i beztroskie wnerwia mnie z każdym łykiem. A może ja po prostu nie cierpię syrah? Może i tak, ale kiedy sięgnęłem po kieliszek zanim popatrzyłem na butelkę, widząc z daleka etykietę myślałem że to kekfrankos, a i tak o mały włos samym zapachem nie odrzuciło mnie od kieliszka. Nie jest to więc li tylko ideologiczny wstręt (syrah na Sikhegy brrrr...) ale wstręt jak najbardziej materialny. Będę namawiał Josefa do wycięcia tych krzaków, choć wiem, że rocznik 2007 jest lepszy, a 2008 jeszcze lepszy, i że następne też będą lepsze i że się to świetnie sprzedawać będzie. Ale "nielzia Iwanow", jak powiedział radziecki wojskowy prokurator, do kościuszkowskiego politruka, czekającego na egzekucję i usiłującego coś powiedzieć przed śmiercią. O czym czytaliśmy kiedyś w jakimś wywiadzie z Jaruzelskim.

W resztkach tego syrah podduszę cebulkę.

10:16, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 lipca 2009
Po poworcie z Węgier

Zdązyłem jeszcze odwiedzić Czechy - znakomite piwo w Trzyńcu

Istebną

Tarnowskie Góry - austrowęgierski obiadek

Levoce - czesnakowa i bycze jądra a także milutki morawski rajriesling

Gruczno - warsztaty serowarskie i zupa z jesiotrów

Sopot....

Gdańsk

Chełmno

Łódź

Branew

Biłgoraj

- teraz jestem w Krzeszowie nad Sanem i gdzieś mnie gna...

11:58, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 lipca 2009
Powęgierska depresja

tym razem mam świetne usprawiedliwienie, że nie zamieszczam zdjęc z wyjazdu na Węgry. Po prostu ich nie robiłem, zresztą jak sfotografować, zapach ziemi na Sikhegy?, jak sfotografować deszcz, ktory dopadł nas siedzących pod orzechem i pijących wina od Boylokiego, jak sfotografowac własną satysfakcję, kiedy udalo się wymyslic slicznego bikavera? (mam dwa litry w plecaku, do sprzedaży trafi w 2011). Ech jak mi cholera źle teraz

14:50, rapataplan
Link Komentarze (1) »