O autorze
RSS
poniedziałek, 30 lipca 2007
Bezpieczne Wakacje z Otylią Jędrzejczak i inne nonsensy

Prtius Express nie pojedzie w tym roku - PKP sie wypieło wiec zaczynamy wielka akcje prywatyzacji PKP jak bedzie trzeba bede wysadzał pociagi. Na pewno natomiast zastrzele, albo zabije w inny wyrafinowany sposob ( na przykład flakami z Wrocławia)  szefa małopolskiej DOKP, ktory po trzech latach rozmow, wycenach obietnicach  powiedział jak ten spiker z dworca PKS w Zakopanem " Portius Express nie pojedzie - bo nie pojedzie" W kazdym razie to juz nie Dechnik Z. a ten facet jest dla mnie symbolem zła wcielonego i idiotyzmu.

kolejna wazna rzecz - wrazenie jakie zrobil z-ca burmistrza dzielnicy warszawa srodmiecie Marcin - nie dosc ze byl autentycznie wzruszony sukcesem kiermaszu produktow regionalnych na Nowym Swiecie - to jeszcze osobiscie sprzatal teren,  obklejal tasma stanowiska itd. CIEZKO PRACOWAL 

Chciałbym widziec Zygmunta D w takiej roli, albo tego idiote z PKP. Tym ludziom wydaje sie ze zalatwianie spraw ogranicza sie do wypicia flaszki wodki i podjecia decyzji ewentualnie do zawiezienia kiełbasy wiejskiej i pierogów do rektoratu w Lublinie. Czy stosownego ministerstwa ktoremu podlega ten  idiota z Krakowa. Najgorsze ze idioci tacy zachowuja sie jak władcy udzielni, tak jakby ignorowali fakt ze na ich pensje skladaja sie podatnicy  (co prawda nie wierze w podatek dochodowy od osob fizycznych wiec go nie place, ale przeciez i tak fiskus sciaga ze mnie wat za kazdym razem gdy kupuje piwo)

wczoraj za to bardzo pozytywne wydarzenie  - piwo miodowe i  roladka z suma, zawinieta w boczek. smaczna

13:04, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 lipca 2007
działo sie trochę

eger, sopot, mikulow, znojno, praga, nachód, piwo z nymburka, ruda sląska, gotowanie w istebnej, udziec sarni na krakowskich skałkach, wizyta Izraela Baro-ona w Biłgoraju.

Dzisiaj siedze w Warszawie i z wolna wietrzeja ze mnie dwa don simony. i zaraz pójde na piwo miodowe.

bardzo powoli wychodze z kociokwiku jazdy przed siebie. Układam sobie prywatna hierarchie wartosci

na pierwszym miejscu

gruner wetliner od Imrego Kalo

na drugim przetrzymany w beczce pinot noir od simona

reszty nie jestem pewien

a moje ostatnie wyczyny w tarnowie utwierdziły mnie w przekonaniu zem degenerat

i poobnie jak czulem przed tygodniem na slaskiej drodze fajnie by bylo gdyby jakies dziewcze przynioslo mi rose od imrego

moze takie?

to znaczy Magda

 

co prawda nie zna ona jeszcze win od Imrego ale nadrobimy:-0

tymczasem na wernisazu w pałacu kultury wychłałem niecnie z Tomkiem Gotfrydem wino od Masiego

czego sie nawet troche wstydze

ale co mi tam

na swiecie wina nie brakuje

ani bimbru, zwlaszcza w puszczy białowieskiej

12:29, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 lipca 2007
dalej nic

Dalej nic nie pisze, poniewaz nie moglem oprzec sie pokusie i wyladowalem na praskiej libni

kiedys wroce

18:51, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 lipca 2007
Działo się trochę

Na czym stanelismy?

Ano pewnego czwartkowego dnia, jakies poltora tygodnia temu wyszedłem sobie na stopa w celu jazdy na południe, przy sobie miałem 22 korony słowackie (nie jest to wiele). Zadzwonilem do Józka O. "Zbysiu nie moge rozmawiac jestem w Rumunii". I tak - pierwszy samochod dowiózl mnie z biłgoraja do miejsca piastowego.  Potem wielkim terenowym nissanem na granice. stoje chwilke w Barwinku. a tu zatrzymuje sie autko na przemyskich numerach. Okazuje sie ze znajomy, jedzie wlasnie odebrac rzeczonego Jozka O z preszowa.  Mille spotkanie, jemy sobi zatem suszone moldawskie sliwki i kogo spotykam na miescie? - Eco!. Wiec wiadomo jak wyglada czas spedzony w Presovie/ western club, Rock klub ester - hruskuwki, czeresniowki sliwkowki. nad ranem w domu u Eco  (od mojej ostatniej wizyty w Prosovie chlopakom wlaczyli prad ) robie kure w pomidorach. ruszam zatem na stopa na Koszyce. jest 9.30 rano.

A nie chce mi sie dalej pisac, moze kiedy indziej... 

10:05, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 lipca 2007
Nocna jazda

Warszawskie ZTM powinno przyjac nazwe - Zakład Tępienia Miłychwspomnień. Jak można zmienić uświęcone tradycją czarne tablice nocnych autobusów i świete numery 600 coś na tablicę granatowe, fakt, że z gustownym księzycem i symbolem N coś tam. w każdym razie takim bezdusznym autobusem dojechałem na Płowiecką około północy a stamtąd już autostopem do domu. W domu byłem o czwartej rano.

Po nocnych emocjach piłkarskich z wtorku na środę (około 2,5 litra wina na głowę) zaczynam odczuwać pragnienie, które ugasic może dzisiaj chyba tylko tmave piwo na Słowacji. Może dotrę dziś do Preśova i do Rock Klubu Ester, a może wyląduje w  Sor barze w Tokaju? Najważniejsze że jutro o 16 zaczyna się Egri Bikaver Weekend. Przepraszam cię moja umęczona wątrobo ale sa pewne obowiązki.

12:24, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 lipca 2007
No coz, siedziałem w widłach Bugu i Narwi i piłem wino

Próbowałem równiez pisać, ale jak tu pisac kiedy jak wielka chmura stoja nade mna cienie

takich slicznych win:

ale w piątek ruszam do Egeru i opije sie ich mam nadzieje w nadmiarze. niech zyja węgry.

acha i Leanka z 2006 od simona pomimo tego ze wciaz sie układa jest naprawde dobra.

15:13, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 lipca 2007
Odradzam

Odradzam kupowanie szparagów po sezonie i jedzenie w Kopanii piwnej - tak tragicznego schabowego jadłem ostatnio w stołowce szkolnej. Odradzam równiez zadawanie sie z ludźmi, którzy wyzywaja sie na kelnerach.

Doradzam natomisat zakup świeżego karmazyna, pojawiły się w Makro za ledwo 14 złotych. juz mysle jak to upiec. 

19:50, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
Czereśnie

Zmęczony wszystkim, wernisażem, winem, narkotykami, nieodzywaniem sie do zjawiskowych kobiet, gotowaniem, spaniem w przepokoju, jazdą autostopem poszedłem na czeresnie. Zjadłem ich tyle, że bolał mnie brzuch.  w nocy sniły mi się miauczace koty, w tym jeden najbardziej miauczący pozbawiony sierści.

Jestem w Warszawie. 

03:04, rapataplan
Link Dodaj komentarz »