O autorze
RSS
piątek, 29 czerwca 2007
Zamach na moje życie

Odbył się taki w "restauracji" La Trocha we Wrocławiu. W źyciu nie widzialem takiego stężenia soli

w talerzu flaków. ciekawe smak jakiej trucizny chciano zamaskować. Własnie sobie uświadomiłem,

że również przy pomocy flaków i również w okolicach Wrocławia też przeźylem próbę takiego zamachu.

W trzech niewinnych porcjach naiczyliśmy 80 ziaren ziela angielskkiego.

kolejny zamach na mnie i na moich gości wykonała 200 letnia miedziana patelnia. Nie przeczuwając 

niczego zamarynowałem na niej warzywa i grzyby i połozyłem spokojnie na grillu.

Efekt był porażający. Na szczęście zreflektowalem się w porę i warzywa o smaku patyny 

wyrzucilem czym prędzej amiałem jeszcze sporo innego jadla. choćby ligawkę wołową marynowaną 

w pomidorach. Mój smutek ukoił jednak dopiero 4 puttonowy Jan Kazimierz od Patryciusza. 

Tokaj zaiste jest winem leczniczym.

wpis wygląda dziwnie bom nieprzyzwyczajony do Maca 

 

 

 

 

11:10, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 czerwca 2007
Słoma w ONZ
Słoma i Daniel będa grali z Jackiem Kleyffem w ONZ. Organizujcie koncerty ludkowie. Będzie dobrze.
14:52, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
jestem w Krosnie
warszawska degustacja była nieprawdopodobnym sukcesem. W ustach mam ciągle smak wielkiego Pinot Noir z sikhegy. Melduje posłusznie, że gotuję coraz lepiej. I czuję się jak Beatels. Zeszta jak się czuc inaczej przed weekendem bikaverów.
13:36, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 czerwca 2007
somlo
jak kazdy przyzwoity czytelnik "Filozofii wina" obiecywałem sobie po nim wiele, rozczarowałe sie leciutko ale co mi tam. siedze teraz za piecem grzejacym mocno, na dole Michał robi dipy przed degustacja, pstrąg się marynuje, jest dobrze
13:10, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 czerwca 2007
Flowers o 4 rano

Przyjemnie wypic wino tej klasy (Bikaver Flowers 2002 od Simona) o czwartej rano. Po czyms takim odchodzą w nieważność wspomnienia z koncertów, wycieczek sladami Żydów, imprez, pokazów kulinarnych - niby duzo tego bylo ale  furda to w porównaniu z tym winem.

I tylko żal, ze tyle atysemickich wypowiedzi w Biłgoraju. I tyle  głupoty i małostkowości. Na czele z wypowiedzią Stefana Szmidta "żaden Polak nie może przeczytać tego opowiadania". Cóż "wybitny aktor scen polskich"  dołączył do  wyznawców Schodzińskiego, który podaje do wierzenia prawdę, że Singer szkalował Polaków. Jakby naród polski (o wybaczcie Stefanie i Stanisławie, że go z małej litery piszę) ucierpiał od tego, że dobry prozaik opisał jakąś kanalię...

 

A postać Radziejowskiego w Trylogii tez jest szkalowaniem narodu polskiego? a gdyby ktos moje niegodziwości opisał - tez by naród polski szkalował? Zaiste niepojęty jest bezmiar ludzkiej tepoty.

Tak jak ten kretyn  przykro mi Olu, że masz takch kolegów mówiący w knajpie: "czas usunąc wszystkich Żydów z Biłgoraja".  

 

No jedno nie odeszło w niepamięć. Hola Madrid!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Real mistrzem Hiszpanii!!!! dobre czasy idą dla włóczęgów.  Zawsze gdy Real wygrywał ligę miałem szczęśliwy rok. i proszę nastepnego już dnia znalazłem kilka złotych na chodniku a wieczorem niespodziewanie takie wino, zaraz zagram w totolotka.

09:40, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 czerwca 2007
Czy Krzyś donosił na Puchatka?
I w ogóle jakie są Krzysie, zajmiemy się tym tematem innym razem. Na razie leczę kaca po powrocie z  Czeremchy i Narewki i Siemianówki. I ruszam po wioskach w poszukiwaniu kur, które by mozna upiec.
10:19, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 czerwca 2007
Wina węgierskie

Niby stary świat a jednak szerokością smaków zaskakują ciągle. Niestety często również na niekorzyść. Nie mówie tutaj o bikaverach z najniższych półek które są po prostu ohydne ale nawet o drogich winach czołowych producentów. Ponadto te wina nieuporządkowane takie. Co tu robić?

Niestety mój pomysł by wprowadzić do gimnazjów (zamiast Gombrowicza) lekture "Filozofii wina", nie spotkał się z dużym uznaniem ministra G. To znaczy pomysł podchwycił i twórczo go rozwinął.

W zasadzie zresztą na cóż w szkole Gombrowicz. Inteligentny uczeń i tak po niego sięgnie a głąbowi utrudni to tylko opuszczenie jej murów. Za to kujony beda się na pamięc uczyły fragmentu dzienników o dewaluacji sztuki komponowania muzyki, albo będa pisały wypracowania o seksualności pensjonarek.

w dodatku ta zupełnie niepotrzebna dyskusja na temat charakteru narodowego, albo jeszcze więcej bo narodowej tożsamości. Zwłaszcza bardzo grożna dla ministra G. dyskusja - o ile zrozumiałby wage problemu czy w ogole potrzebna jest akurat "narodowa" tożsamość. albo jeszcze inaczej czy potrzebne sa rytuały pielęgnujące ta tożsamość.

 Ale wracając do win węgierskich. Rocznik 2004 nie wyszedł w Egerze. Za to pierwsze jaskółki z 2005 roku zapowiadają, że będzie dobrze. Niech sobie leży w beczułkach kekfrankos z tego czasu. niech się mieszają bikavery.  Jestem pewny, że za trzy lata właśnie te wina zaczną zawojowywać Europę.  

Na przykład te wczorajsze wino, które dostaliśmy w prezencie od właściciela pensjonatu w Erdobeney. Raptem cztery lata, smignęło tylko troszkę beczyłki a jakie  było cudownie proste, absolutnie orzeźwiające i jabłkowe. ale nie dlatego, że puściło ocet ale dlatego, że robiono je tak jak się robiło wino przed stu laty i dawniej, z dostępem tlenu. Wino żyło sobie w tej butelce (w tych butelkach) radośnie i żyłoby pewnie długo, gdybym żywota tego, nie bez przyjemności, nie przerwał.

A ja zły jestem nieco na los, że  nie moge w przyszłym tygodniu jechać do Sarospatok i Tokaju, ale musze pilnować honoru win węgierskich na warszawskich degustacjach a także smaków krzeszowskich na kolacji w Łodzi. To w ogóle straszne doświadczenie, że coś muszę. W piątek z najwyższym trudem wysiadłem z samochodu jadącego do Paryża. bo coś musiałem w Krakowie.

Jeszcze rok temu nie wysiadłbym za skarby świata tego.

A w domu moim czeka sobie wino od Masiego na jakąś piękną kobietę. Sam jestem ciekawy z kim je wypije.

Gieno pisze, że tęskni za Leanką. Ma racje wino które pachnie tak jak chciałoby się żeby pachniały kobiety, zresztą leanka to dziewczyna po wegiersku. a i jeszcze udała się ta leanka szymonowi pieknie.  w pierwszy weekend lipca zajrzę sobie do butelek z leankami od Imre Kalo. Te sa dopiero zakrecone. I coś by ugotował albo upiekł z suszonych smardzów.

 

11:36, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
co prawda
to prawda moje aktualne szczescie wynika z wypicia 3 butelek  ciekawego tokajskiego wina i pewnie jest ulotne. ale co mi tam
00:37, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
:-) w zasadzie jest dobrze
człowiek tak się rozbestwił, że wybrzydza na cherdonnaya od Tibora Gala. I nawet  nie potrafi jednego komplementu powiedziec Magdzie przy stole. głupim jak but. Na szczescie szczesliwym. 
00:34, rapataplan
Link Dodaj komentarz »