O autorze
RSS
czwartek, 15 kwietnia 2010
Paszczenie ulicy
Sobota - szok, niedziela - smutek, poniedziałek wolne rozstawanie się z patosem, wtorek -rosnąca histeria. W środę ulica paszczy na dobre. Radykalizują się nastroje, przybiera gniew, jeszcze w mediach słyszymy tylko echa, jeszcze żarty nie śmiałe, ale słychać je wszędzie. O owiniętym w kir wawelskim smoku, o białych kiełbaskach zastąpionych w Przekąskach przez czarną kiszkę z dodatkiem sosów w barwach narodowych - majonezu i keczupu. O tym, którą żonę Piłsudskiego pochować na Wawelu? O tym, jak odróżnić bliźniaków? Setki młodych ludzi ubierze się w papierowe korony i zaprotestuje. Tysiące zapisuje się do grup:"Chcę być pochowany na Wawelu", a także "Wawel na stadionie narodowym". Wielu nie wytrzymuje trwającego dopiero kilka dni ale zapowiadającego się na długo narodowego plateau.

 A z drugiej strony ponure miny skinheadów, jakieś mundury młodzieżowych bojówek. Wszechobecne biało czerwone nalepki, stoliki ze zniczami i kibicowskimi szalikami. Pospieszalski stojący przed kamerą z mina tak dumną, jakby osobiście zestrzelił samolot. I głośne "nie dyskutować!!!!". "Chuligani, zaprzańcy, gówniarze nie szanujący żałoby!!!"

Jak ja jestem kurwa uczulony i histerycznie przewrażliwiony na gwałtowne demonstracje narodowych uczuć. Na plebs, który owija Chrystusa, z Krakowskiego Przedmieścia w biało czerwoną flagę i spowija go kirem. Jakby ten Chrystus nie miał dosyć ciężaru krzyża, pod którym zwielokrotniomym pociskami "szaf" runął w  w 44 roku. Poza Warszawą nie widać tego aż tak dobrze. Kraków jest grajdołkowaty i megalomański, reszta Polski siedzi przed telewizorem w ciągłym osłupieniu,, na Śląsku od zeszłego piątku jeszcze nie byłem ale chętnie posłucham jego rozsądku. Warszawa wrze jak w listopadzie 1830 roku, i nie wiemy, naprawdę nie wiemy co szykują podchorążówki sił specjalnych, kto mąci narodową kadź i kto skorzysta na tym zamieszaniu. Warszawa wrze jak w czasie słynnego sejmowego przemówienia Leppera, czy jak w czasie poprzedzającym "Noc Teczek". To wrzenie dotyka mocno również mnie, cała moja wewnętrzna złość, która w dużej mierze trzyma mnie przy życiu znajduje łatwo zewnętrzne ujście. A przecież ludzki wymiar tragedii jest również istotny. Grażyna Gęsicka matka Klary, Andrzej Przewoźnik, prezydent Kaczorowski, z którym miałem niegdyś zaszczyt pić wino węgierskie, ten strach czy samolotem nie leciał ktoś ze znajomych dziennikarzy, ulga kiedy dowiedziałem się, że wszyscy polecieli Jakiem. Jeszcze jestem zbyt wzburzony tym wszystkim, by doszukiwać się pozytywów. A pewnie są. Faktyczne umiędzynarodowienie historii Polski. Autentyczny koniec pobłażania zachodu dla komunistycznych zbrodni. Już żaden niemiecki czy francuski lewak nie będzie pieprzył o tym że Stalin potrafił zrobić porządek z burżuazją (ale jestem naiwny) pokazanie, że nawet Putin, choć nie miał oporów przed wysyłaniem na śmierć własnych obywateli, nie jest z kamienia (ale jestem naiwny). Spokój Wałęsy (ale jestem naiwny). Umiarkowanie PO (ale jestem naiwny). Na pewno zaspokojenie potrzeby narodowej ekspiacji. Jakiś Amerykanin wnerwiony tą polską potrzebą tragizmu napisał kiedyś na marginesie Dziadów Mickiewicza: "A dobrze wam tak!!!"
A dobrze nam tak. My Polacy lubimy dźwięk dzwonu Zygmunta i składanie "wielkich" trumien do krypty. Proszę bez żartów na temat wielkości trumny śp. Prezydenta.

A najważniejsze, szokujące wręcz stwierdzenie:państwo działa. I ten ostentacyjnie lekceważony przez Kaczyńskich Wałęsa dobrze zrobił skacząc przez płot i dogadując się potem w Magdalence. Coś zbudował.
08:19, rapataplan
Link Komentarze (4) »
wtorek, 13 kwietnia 2010
Morza słów
Wszyscy, nawet ci, którzy nie mają kompletnie nic do powiedzenia komentują tragedię w Smoleńsku. Nie, nie ma większej histerii niż po śmierci JP II. Mi jest zwyczajnie łyso. Zginęło zbyt wiele osób, z których się śmiałem. To co chciałem napisać zrobił lepiej niż ja bym potrafił Piotr Bratkowski w Newsweeku. A ja wracam do moich baranów. To jest do jagniąt, za  półtora tygodnia warsztaty z jagnięciny w Grucznie.
07:58, rapataplan
Link Komentarze (1) »