O autorze
RSS
poniedziałek, 15 marca 2010
Przeholowanie, nie tylko egerskie.
Eger jak Eger. Znakomicie. Furminty znakomite. Nocny powrót z Simonem z Budapesztu niepowtarzalny. Wybuch meteoru gdzieś w słowackich górach oszałamiający.
Degustacja Veneto dziwna i nawet nieco odstręczająca. Degustacja Gambero Rosso imponująca i ...nudna. Choć nieco ożywiłem się za sprawą Tibora Gala, a w zasadzie za sprawą wspomnienia jego kadarki, nie powiem z jakiego dulo, która być może trafi do butelek w lipcu.
Jednoznacznie świetne natomiast warsztaty kulinarne Magazynu Wino w Piątej Ćwiartce z udziałem gospodarzy czyli Agnieszki Kręglickiej i Piotra Petryki. Głowizna w galarecie zwyczajnie mnie wzruszyła. Wielkie ukłony dla szefowej kuchni. Dla mnie było to szczególnie miłe popołudnie, gdyż wśród wielu przyjemności świata tego, picie furminta Dobogo (którego nie lubię) w towarzystwie Wojtka Bońkowskiego (który jest nim zachwycony) jest przednią intelektualną zabawą, a nawet nieco poza ramy zabawy wykracza. Oj można uczyć się od Wojtka taktu z jakim czasem ukrywa irytację moimi laickimi uwagami na temat dzieła Dobogo.
Teraz przetrwać do czwartku i znowu do Budapesztu.