O autorze
RSS
sobota, 29 marca 2008
bycze jądra w Levoczy
tydzień czasu na słowacji z Kuroniami byłem. \Może o tym napiszę
19:21, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 marca 2008
rejs i miś
ruszam się jakoś. na tyle dobrze, że jestem w stanie oglądać TV.  A w  TV Cejrowski mówi, że Rejs i Miś mu się nie podobają, że to dyktatura ciemniaków. Nic to. Niech mówi. Ja czytam "Martwe dusze" i mam gdzieśtowszystko. za to perełka. Zasłyszana w trojebusie: "tam na Majdanku to przerypane".
22:44, rapataplan
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 marca 2008
5 doba
już piątą dobę leżę unieruchomiony, tymczasem jakiś życzliwy pisze, że epatuję czymś na naszej klasie. ciekawe czym mogę epatować? możliwości mam mizerne. Dobry humor gdzieś odleciał. Ale co do jednego zyczliwyy ma racje - jestem socjopatą, z tym, że leczyć się nie zamierzam. Nie lubię nauzycieli i lekarzy. to znaczy prywatnie kilku lubię. ale to nie o to chodzi. o co chodzi? - nie wiadomo. Po przeczytaniu trzech tomów Jasienicy, pamietnika Stryjeńskiej i historii rosji, odesza mi ochota na dalsze lektury. Mysle, że dobrze by sie zabrac za felieton o cmentarzach i szkic o Simonie. W torbie czeka argentyńskie cherdonnay. W lasach pod Aleksandrowem pędzi msię bimber. Na Słowacji czeka na nas beczka piwa. byle wstać jak najszybciej
18:28, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 marca 2008
voo doo
mam pewne podejrzenia co do osoby, która sporzadziła moją laleczkę i przykuła mnie do łózka. na razie leżę w bólach i czytam o upadku królestwa
22:18, rapataplan
Link Komentarze (1) »
sobota, 08 marca 2008
Kleyff

u Kuroniów szpital, ale jakims cudem wyciągnełem Maćka do Płocka. Tyle że za kierownicą usiadł Kuba, a nie Wujek rozsmarowany grypą. Kleyff zagrał slicznie, najpierw Salonowo, potem kabaretowo, na końcu kilka najnowszych nazdrowiowych piosenek, w tym miluteńką "bliźnie dla tatrzańskiego niedźwiadka." Potem był cudny bankiet u Romka, gdzie Kuroń rozspiewał się z Jackiem, wreszcie nocne spiewanie w internacie III LO. Poryczałem sie jak bóbr  przy jackowym tłumaczeniu Cohena. Następnego dnia, towarzyszyłem Jackowi i Basi w zakupach wyposażenia do nowego mieszkania. Dzień jak codzień. Nie pisze to jednakowoz z kronikarskiego obwiązku, ale po to by wprowadzić do nowych produktów, który wymyslilismy kiedys razem z Heńkiem.

ZAKUPY  z KLEYFFEM

ZAŁATW TO z KLEYFFEM

Idzie o to, że często zakupy, czy załatwianie czegoś sa czynnościami nieprzjemnymi, czasochłonnymi i tak dalej, zupełnie pozbawionymi elementu rozrywkowego. doszlismy do takiego wniosku kupując z Heńkiem samochód. znaczy on kupował, a ja nieudolnie, zapewniałem część rozrywkową. Kleyff   zrobiłby to rewelacyjnie. Humor, drobiazgowość, leciutka acz zauważalna neuroza sprawią, że kupować się będzie z rozkoszą. To samo dotyczy załatwiania spraw, tylko, że w tym drugim przypadku klient dostaje bonusik w postaci niezwykłej kleyffowej cechy. Otóż Jacek skutecznie niszczy wszelkie formalne, fizyczne, mentalne i  ludzkie przeszkody w urzędach (lub innych miejscach). Załatwi wszystko pozostawiając po sobie pobojowisko i wyjdzie z boju z uczuciem grunwaldzkiego wręcz tryumfu. 

Rozmawialem o tym z Jackiem i nie widzi przeszkód. Wszyscy chętni prosze zgłaszać sie do mnie. mail znany: zzzco25@yahoo.com. Usługa horrendalnie droga lecz pierwszorzędnej jakości. 

 

22:43, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 marca 2008
Tej śrubki się nie wkręca!!!! - oraz inne hasła

1. Mój poranny okrzyk bojowy " o jeeezuuuuu!!!!!!! ......o jezuuuuu!!!!!!   o jeeeeeezu!!!!!"

2. "wyszogród  stolicą ziemi wyszogrodzkiej"

3 don't give up - your are in Kielce 

4. Kołakowski: Cambridge - Radom

5. Radom  - chce tu mieszkać

6. Bełchatów - daj się skusić 

7. Biłgoraj - miasto uniwersyteckie 

 .

Mam wrazenie, że zacczełem myśleć tylko hasłami. niebezpiecznie 

11:02, rapataplan
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 marca 2008
walka postu z karnawałem

real wygrał, można zacząć pisać znowu. I tak minął mi szalenie urodzinowy tydzień. Najpierw były urodziny Aktiwa. W klubie Fractal (czy Fraktal) w Mikołowie. Było kilka osób, Andrzej Urny, Cree, Mirek Rzepa, Agnieszka (a westchnę sobie, co tam), Koala Band, było fajne granie, zakłócane może nieco przez szwagra Aktiwa, ktory uparł się, że jest harmonijkarzem. A nie jest. Cree zagrało świetnie, Andrzej jak zwykle jeden numer znakomicie a potem się bawił. Na szczęście ten znakomity to było Kokaine (J.J. Cala). Szkoda, że Agnieszka nie śpiewła, szkoda też, że już o 23 pojechała do Tychów. a może i dobrze bo nie wiem czego jeszcze bym jej naobiecywał. Mniej więcej około północy pojechalismy sobie z Adasiem oraz Gienem i Jackiem z Koalów do Istebnej. w końcu zaczął się czwartek a już w sobote miały byc urodziny Adasia. Wieczorem, a w zasadzie nad ranem ...wiem, że robiłem śląską surową w jakimś sosie z piwem i ajwarem, jak ją robiłem, średnio pamiętam, piliśmy piwo, i przepalankę (metaxe z Jasnowic). W czwartek wybraliśmy się do Hospy w Bukowcu. Znaczy Adaś pojechał po mięso do Jablunkowa i posadził naszą grupę przy piwie. Obok podziwienia urody barmanki, zaprzyjaźniliśmy sie z jakimś Czechem, który zaprosił nas do domu i z zapewne z radości, że żona i corka wyjechały wypił z nami całkiem przyjemny tokajski furmincik.  Naturalnie zabraliśmy Tomasa - tak sie zwał do Adasia. Piliśmy, słuchaliśmy muzyki, jedliśmy warszawiaka (tak ochrzciliśmy mięso - jakoś tak wyglądało, jak zabity sąsiad z Warszawy). Potem dojeżdzali znajomi, a wśród nich Gier - perkusista z dawnego składu Dżemu. Ja zrobiłem marynaty do żeberek i i cielęciny, Adaś piekł pręge wołową i czarował nad żurem. Obgotowaliśmy baranie podroby. Wątrobkę posiekałem, a płócka i serce zmieliłem, dodałem mielonego boczku i jakiejś szynki, soku z cebuli i czosnku i całe popołudnie sobotnie poświęciłem na lepienie pierogów. Z przyczyn niezależnych (byłem wstawiony i nie mogłem kontrolować czasu gotowania na piecu kuchennym) upiekłem pierogi na blasze od tegoż pieca - cud miód. W piątek dotarł warszawiak właściwy - czyli baran nadziewany kaszą, niestety daliśmy radę zjeść tylko drobną część, choć jadło nas osob ponad dwadzieścia plus zespół Wałasi, który w sobotę zagrał w chacie u Adama świetny koncert. Oj dobrze nam było. śpiewaliśmy piosenki Skaldów, oglądaliśmy dvd z Nohavicą, piliśmy, wymyślalismy nowe tytuły piosenek ("Cała jestes w kurzajkach"), piliśmy, kłociliśmy się, piliśmy, opowiadaliśmy o życiu, pilismy i jedliśmy, piliśmy i jedliśmy, piliśmy i jedliśmy.... kiedy rojeżdżaliśmy się w niedzielę zarządziłem sobie trzy dni ścisłego postu (na razie poszczę drugi dzień).

z potraw nie wymieniełem

bieszczadzkiej słoniny wędzonej przez Giera

gołąbków

barszczu na baraninie

gulaszu węgierskiego

kapusty z grochem

olbrzymiej szynki z nogą

szalatu (tak na to mowią Hanysy)

frankfurterek

pysznej karpatki

pieczonych boczków

gęsiny

dolmy

papryczek faszerowanych serem

pieczarek i białej kiełbasy

różności serowych

suszonej baraniej kiełbasy

 

a piwa piliśmy

plznenski prazdroj

budziejovicki budvar

velkopopovicki kozel

radegast

gambrinus

 

- jeden tylko Jacek Figura łoił tyskie

atmosfera była cudowna, jak w jakimś pierdolonym filmie o freakach

 

a i Jurcyś  i co ważne, za pokutę przeczytałem sobie "Komu bije dzwon"

 

02:00, rapataplan
Link Dodaj komentarz »