O autorze
RSS
wtorek, 01 grudnia 2009
fakt, mało o Biłgoraju
Przywołany przez Słosia pokrótce opowiem co się dzieje w Biłgoraju. Razem z Piotrem mamy proces wytoczony przez Stowarzyszenie Singerowskie w osobie Pawła Śpiewaka o pomówienie. Ja zaś,w koncu doczekałem się procesu Artura Bary o pomówienie (według pozwu zarzuciłem mu "szmalcownictwo"). Cóż zapowiada się zima pełna Temidy. Myslę, że jest to pierwszy blog mieszkanca naszego miasteczka (Janusz Palikot z Biłgoraja się wymeldował), który doczekał się procesu sądowego. Kieliszek Cavy Brut na ta intencję.
16:17, rapataplan
Link Komentarze (3) »
co gorol robi o północy na Goduli?
Dzień w Świerklancu mijał zwyczajnie. Ot coś poczytałem, wiele pomyslałem, jadłem duszona wieprzowinę. O szesnastej pojechalem na Góry. Pierwsze kroki naturalnie do Szwejkowej Gospody, gdzie chory na jakąs grype Maciek poczęstował mnie dobrym czeskim świetnie wyczepowanym piwem. Pogadaliśmy też o kucharzach; "co Pan umie z kuchni węgierskiej? - placki po wegiersku... - aha.. a co jeszcze? - bogracz! - to Pan patelnie też robi? - nie... dlaczego? - aha ... a jak Pan ten "bogracz" robi? - biorę mięso, kroję, obsmażam na oleju, wrzucam do zimnej wody, dodaję paprykę... - w proszku? - broń Boże..." no coż nie każdy musi wiedziec ani co to bogracz, ani jak się robi zupe gulaszową. ale nic to około 20 byłem już w mojej ulubionej (no nie przesadzajmy ale awansuje w rankingu) knajpie Druid. Andrzeja U jeszcze nie ma, a tu rozstawione bębny i jest Lucek i Malaj, i Paulus i Adam , cała masa muzyków. O 21 dotarł Andrzej, zagrał trzy numery - piękny dialog z Lomanią na pianinie. Po czym urocza, seksowna i roześmiana jak syreny całej śląskiej straży pożarnej Sylwia zarządziła, że pijemy wodke z gwinta. Andrzej zaczał więc szybko drzemać, a jakośc gry pozostałych muzykow rowniez nieco spadła. Atmosfera była wysmienita, niemniej odechciało mi się siedzieć w Druidzie. Jak tylko wyszedłem, jeden z anonimowych dla mnie dotąd ludzi, ktory siedział ze mną i ze znajomym basistą przy stoliku, pyta czy nie poszlibysmy jeszcze gdzies na piwo. I tak trafiłem na Godulę, gdzie opowiada się dowcipy o gorolach ("nie obraź sie") i gdzie z troską pytają czy się nie boję sam wracać po nocy na Świerklaniec. Nie boję się. Lubię Śląsk. może dlatego że piwo zmieniło się cudownie w 200 gram?
10:47, rapataplan
Link Komentarze (1) »