O autorze
RSS
piątek, 28 listopada 2008
Po nocnej jeździe autostradą A4

Dotarłem do Krakowa nieco po 3 rano. Nic zatem dziwnego, że miałem średnią ochotę na pisanie. Poszedłem spać. Za to dzisiaj rześki i zdrowy piszę co następuje:

1. Z listów wynika kilka spraw, po pierwsze Żydzi wyjaśniają, tym razem na spokojnie powody swojego oburzenia. Po drugie Żydzi deklarują zaufanie do władz miasta, wierzą, że tym razem uda się rozwiązać problem. Niemniej  nie przestają apelować do ich sumień. nie ma też w listach ani słowa o tym, o czym pisał Artur Bara w mailu do Piotra "że zostali przez niego wprowadzeni w błąd". Z listów wynika też jasno, że urząd miasta, a zwłaszcza burmistrz długo nie reagował na monity. Czyli potwierdza się główny zarzut mój i Piotra - bezczynność. Żydzi nie chcą eksalacji konfliktu i słusznie. Moim i Piotra celem również nie jest jego eskalacja ale wymuszenie na decydentach konkretnych rozwiązań. Będę się z nich śmiał, będę ich poganiał  a nawet będę ich lżył, może nawet przesadnie, dopóki nie zobaczę jak deklarcje zamieniają się w czyny. Pozostaje jeszcze kwetia tego, że do profanacji cmentarza rzeczywiście doszło. I kto jest temu winny. Uważam, że bardzo nieeleganckie jest zrzucanie winy na gminę żydowską, co czyni Artur Bara na portalu stowarzyszenia singerowskiego. Nieelegancke to mało powiedziane, zwyczjanie wredne i kłamliwe.

2. A teraz drogi Arturze powiedz mi w czym nakłamałem, ja lub Piotr, co z naszych tekstów i zarzutów uważasz za oszczerstwa? Rozumiem, że za niektóre epitety obraża się burmistrz - zawsze był taki. Ale Ty?  Pamietam nasze rozmowy kilka lat temu, jak mówiłeś że nigdy nie sprzeciwiałeś się temu co kto pisze, posunęłeś się nawet do tekstu  "napisz że jestem pedałem". Teraz nagle poczułeś się skrzywdzony? Czyżby tym, że opublikowałem Twoje kłamliwe obelgi w stronę Piotra Czarneckiego. Do tej pory, pisałem nawet o tym na blogu, byłem daleki od zdania Piotra na Twój temat, uważałem Cię za powściągliwego w reakcjach, czasem nawet wielkodusznego człowieka. Twoja próba ataku i dyskredytacji Piotra, przy jednoczesnych przyjacielskich  deklaracjach z Twojej strony znacznie podważa czystość Twoich intencji i w pełni potwierdza opinie Piotra. Powtarzam, Twoje zachowanie w momencie kiedy wyszła na jaw sprawa profanacji cmentarza żydowskiego uważam za haniebne i pełne hipokryzji. Przykro mi było, że w momencie kiedy paliliśmy świece  na terenie cmentarza stałeś obok z policją i nie wzięłeś udziału w czymś co na stronie stowarzyszenia jest opisane jako inicjatywa "listopad, pamięć zapomnianych". Wiesz dobrze, śledzisz w końcu mój blog, że nawet jeszcze wtedy nie chciałem oceniać Twojej postawy, ani postawy burmistrza. Cierpliwość straciłem dopiero po przeczytaniu oświadczenia, które ktoś tajemniczy zamieścił na stronie stowarzyszenia singerowskiego oraz notki w haniebny sposób atakującej Piotra. Znasz mnie i wiesz, że nie odpuszczę, nie mszczę się gdyż nie mam za co, nigdy w życiu nie spotkało mnie bowiem nic złego ani od Ciebie ani od Burmistrza (chyba że jakieś zakulisowe, anonimowe działania, o których nie mam pojęcia), nie mam też żadnych ambicji politycznych, choć wiesz, że na wiele spraw mamy zupełnie różne poglądy. Nie zgadzam się tylko na politykę hipokryzji i fasadowości. Nie zgadzam się na fasadowość działań, na te wszystkie bzdury, jubileusze, albumy, ordery, spotkania, które mają maskować brak wizji i kompetencji. Jeśli uważasz że nie mam prawa do takiego zdania to przysłowiowy ... Powiedzmy, to Twoja sprawa. 

I żeby się przyjemniej zrobiło jabłka ze Starej Dąbrowy

12:10, rapataplan
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 listopada 2008
Dwa listy

Mail Harolda Bauma do Artura Bary z 11 listopada

Shalom and Jendobre

It is very nice to hear from you and am very grateful to keep our relationship.

We just had our recent meeting and I requested pictures taken before 1939, for copies to send to you.

I also take this time to explain something which please advise the good mayor, his council and our Bilgoraj brothers and sisters.

When I received the email of the desecration of the cemetery and saw the pictures of the skeletons, all over the place, imagine how I must have felt. Maybe, they were my great grandparents, uncles, aunts, cousins, close family friends of my parents.

I immediately emailed to the mayor, the council, yourself my horror at seeing what has happened and felt discouraged because you remember the commitment we received while in Bilgoraj, especially when we were at the cemetery.

I sent a strong email, filled with my personal emotion (as one would expect) and did not receive any reply from anyone.

Knowing the bulldozers are still working, I had no recourse but to publicize the matter enabling me to Get assistance to stop further destruction of the mass graves and cemetery so that our ancestors who are entitled after such a torturous end of life, could finally rest in peace.  Do they deserve less than any other

Polish religious denomination?  Throughout Europe, I have seen cemeteries containing the graves of SS, Werhrmacht and other Nazi murderers that are left in peace and even decorated. Did our dead deserze to be bulldozed like dirt?

By the publicity, it got the attention of the Mayor and the Polish government, and organizations and Rabbinical councils worldwide including our families in Israel to guide us what to do and Rabbi Schudrich, the Chief rabbi of Poland to guide us to resolve this matter in an amicable manner.

We are not looking to defraud anyone but to maintain what was hours for centuries in peace and give us reason to visit Bilgoraj, if not only to pay respects to our dead but also to recall and learn about our proud Bilgoraj heritage.

Thank you for reading my explanation and ask your assistance and guidance to repair the situation and help us locate the others and have those repaired so we all can all share from our common Bilgoraj heritage that we are all very proud of.

Sincerely, Yechiel

 

Tłumaczenie na Polski.

 

Shalom i Dzień Dobry

Dziękuję za wiadomość i jest mi miło że możemy podtrzymywać swoją znajomość.

Właśnie mieliśmy ostatnio spotkanie na którym poprosiłem o zdjęcia sprzed 1939 roku i zrobiłem kopie tych zdjęć dla ciebie.

Chciałbym również wyjaśnić coś, co może być przydatne Burmistrzowi, Radzie Miasta oraz naszym krewnym w Biłgoraju.

Kiedy otrzymałem zdjęcia sprofanowanego cmentarza Żydowskiego w Biłgoraju i gdy zobaczyłem szkielety ludzkie, poczułem się okropnie. Może to są kości moich dziadków, może innych członków rodziny a może przyjaciół, nie wiadomo.

Natychmiast zareagowałem wysyłając maila do Burmistrza, informując co się dzieje na tym cmentarzu. Jednak podczas naszej wizyty w Biłgoraju, a zwłaszcza na cmentarzu, poczułem się rozczarowany biegiem sytuacji.

Wysłałem wiadomość w której zawarłem swoje myśli oraz uczucia ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

W tej sytuacji, wiedząc że koparki wciąż niszczą nasz cmentarz, nie miałem innego wyjścia i opublikowałem tą sprawę by otrzymać wsparcie i zatrzymać to profanowanie naszych grobów, gdzie nasi przodkowie są pochowani. Czy oni zasługują na gorsze traktowanie niż Polacy? W Europie są cmentarze gdzie pochowani są żołnierze Wermachtu, a nawet SS, i tym miejscom nic nie zagraża. Nawet są udekorowane i zadbane. Czy nasi przodkowie zasłużyli by traktować ich jak śmieci?

Zanim to opublikowałem, skontaktowano się ze mną od strony Burmistrza, rządu Polskiego, organizacji Żydowskich na całym świecie w celu pokojowgo rozwiązania tej sytuacji. Rabin Schudrich, przewodniczący Gminy Żydowskiej w Polsce, również zalecił przyjazne rozwiązanie tej kłopotliwej sytuacji.

My nie chcemy nikogo okraść, chcemy tylko przywrócić spokój miejscu, które przez wieki było nie zagrożone. Chcemy również odwiedzać Biłgoraj ale nie tylko by odwiedzić groby naszych zmarłych ale również by przypomnieć i uczyć o naszym dziedzictwie w Biłgoraju.

Dziękuję za przeczytanie mojego wyjaśnienia i proszę cię o pomoc w rozwiązaniu tego problemu, aby wszyscy mogli czerpać korzyści z naszego dziedzictwa kulturowego, z którego tak jesteśmy dumni.

Z całym szacunkiem: Yechiel.

 

List Żydów Biłgorajskich z Israela do Biłgorajskich Żydów z Ameryki.

 

Harold

Received your latest mails. Sorry for not answering earlier, I was rather preoccupied with several other things that required my involvements. As for the cemetery, please be advised that we are currently in the process of collecting materials and information, [including those received from you] and will not take any action until we see the entire picture clearly. Responsibility to my opinion is to be practical rather then to be driven emotionally. I believe that we will gather our society board members by next week and reach a decision as to our position in that issue, then we will declare it with a statement. We are all aware to what had happened in Bilgoraj, I got it directly from the mayor of Bilgoraj Mr. Janusz Rosłan and from Mr. Artur Bara when they visited me at my home on October 18, 2008.  Both of them were not happy with the situation and promised to get to the bottom of it with no delay. In fact, Mayor Roslan called his deputy and ordered him to freeze all activities at the site.  Artur returned to bilgoraj several days later and is already acting to solve the problems, keeping in touch with me to update me with the eventuation, and providing me with documents. I know that the problem is not yet solved but I do not expect it to happen with no time it is a time consuming issue, [sincerely hope that will not be a long one], it is a matter of international treaties and conventions that cemeteries, Christians, Moslems or Jewish are not to be desecrated nor violated, and I believe that with a proper straight dialogue with people such as Mayor Roslan and Artur Bara the problem will be solved in the proper way.

I will let you know our board's decision once we are ready.

Cordially.

Israel Bar-On

 

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Co z listów wynika? Opisze wieczorem, teraz jadę do Poznania

 

12:00, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 listopada 2008
Cesarzorzowi co cesarskie

Czyli jakieś skutki są, wreszcie (kilka dni temu)  na stronie stowarzyszenia singerowskiego pojawiły się dokumenty i mapy dotyczące cmentarza, oznacza to dwie rzeczy:

1. wiedza o położeniu cmentarza była dostępna

2. to samo dotyczy wiedzy o zespole synagogalnym

A wnioski? Cóż może faktycznie wszystko wróci do normy, i spełnione zostaną nasze postulaty wczesniej spychane pod dywan.  wielką siłą jest wolna prasa. Tym razem trzeba podziękować Arturowi Barze i domniemywać że zrobiłby to samo bez nacisków "pijaków i oszczerców".  Oby tak dalej, sprawy cmentarza łatwo nie odpuścimy, gdyby tak jeszcze zniknęła ze strony stowarzyszenia obrzydliwa notka na temat Piotra to może nawet troszę pomiarkowalibyśmy nasze złośliwości?

zainteresowanych odsyłamy do

http://singer.lbl.pl/?id=galeria&gid=29

21:46, rapataplan
Link Komentarze (2) »
Ja wojny nie szukam
Też chętnie porozmawiam, wszyscy zainteresowani znają do mnie i maile i telefony. A swoje zdanie na temat sytuacji mam, dziwnie zbieżne ze zdaniem Piotra, może zostałem zmanipulowany?
21:20, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
I dalej

Tym razem piszę Artur Bara do Piotra Czarneckiego:

Piotrek.
Nie wiem co cię opętało.
Co się z Tobą dzieje? Nie poznaję w Tobie Piotra - mojego przyjaciela.
Człowieka wrażliwego i zdolnego. Osoby, dla której tak wiele byłem w stanie zrobić i robiłem. W imię czego tak sie zachowujesz? Czy nie widzisz jaka krzywdę robisz przede wszystkim sobie? Skąd Ty i Twój kumpel Kmieć masz takie informacje o mnie? Albo zmyślacie, albo ktoś was kłamie. Odpowiedź na Twój mail, który był obraźliwy dla mnie wysłałem tylko do zainteresowanych osób. Powodem tego było to, że wiedziałem, że muszę Ci odpisać, gdyz i tak oszczerstwa te wkrótce zamieści Kmieć w internecie. Niestety nie można na jego stronie ustosunkować się do niczego, gdyż komentarze są przez niego moderowane.
Piotrek.
Razem mogliśmy zrobić wiele, aby Biłgoraj był miastem przyjaznym dla wszystkich. Spójrz co osiągnąłeś. Rzeczywistość jest inna, niż ją sobie przedstawiasz. Tyle osób zraziłeś do siebie. To co tak mozolnie budowaliśmy razem (także z pomoca innych ludzi) zmieszałeś z błotem. Ja wierzę w to, że jak byś wiedział do czego to doprowadzi, nie robiłbys tego. Mimo, że wylałeś tyle pomyj na mnie - WYCIĄGAM DO CIEBIE RĘKĘ.
Zadzwoń do mnie, umówimy się na spotkanie. Obiecuję, że nic Ci nie będę wyrzucał. Oczywiście, (nie miej mi tego za złe) proszę Cię, abyś był trzeźwy.
Szczerze Cię pozdrawiam: Artur.

 

A ja mam pytanie do Artura, co z tego co zamieściłem w internecie jest oszczerstwem? Jakie informacje o Arturze Barze, ktore mamy z Piotrem tak dziwią Artura. Gdyby nie wysyłał odpowiedzi "do zainteresowanych osób"  ta korespondencja nie znalazlaby się na mojej stronie. Na mojej stronie można ustosunkować się do wszystkiego, jest tylko jeden warunek, trzeba się podpisać, za dużo bowiem trafiało tu anonimów. A swoją drogą obserwuję jakąs dziwną rejteradę Artura, ciekawe czy ma związek z upublicznieniem sprawy. Wczesniej nie pozdrawiał, teraz pozdrawia, może i przeprosi w końcu. Ciekawe też, że stosuje znaną wszystkim technikę poróżniania ludzi, może by tak w rewanżu zacząć podpuszczać na niego Janusza Rosłana.

Pozdrawiam wszystkich znad pilzneńskiego piwa.

21:17, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
List do Tygodnika Powszechnego

Jeśli  ktoś z mieszkańców Biłgoraja zgadza się z jego treścią prosimy o złożenie pod nim podpisów, mnie nie ma dziś w mieście, podaję zatem numer telefonu Piotra Czarneckiego: 662974164

List otwarty niektórych mieszkańców Biłgoraja, w sprawie profanacji biłgorajskiego kirkutu oraz postawy władz samorządowych wobec tego faktu.

 

Piszemy ten list z Biłgoraja, miasta gdzie przez kilkaset lat żyli wspólnie Polacy i Żydzi, a od kilkudziesięciu lat, jak w soczewce oglądamy tu moralne skutki wojny i komunizmu. Jesteśmy smutni, że jednym z owoców tych wydarzeń jest antysemityzm. Czasem deklarowany otwarcie, czasem zaś widoczny w działaniach. Kiedy to są działania lub słowa  pojedynczych ludzi reagujemy i staramy się tłumaczyć. Kiedy jednak cień antysemityzmu pada na działania wybranych przecież przez nas samorządów jesteśmy oburzeni.

            Jesteśmy zgorszeni i oburzeni sposobem w jaki potraktowano cmentarz  żydowskich mieszkańców Biłgoraja. Do grzechów popełnionych przez Niemców, którzy cmentarz sprofanowali, przez lata dokładali swoje grzechy Polacy, wykorzystując cmentarne macewy, budując na terenie cmentarza przedsiębiorstwa, oszukując biłgorajskich Żydów co do wielkości terenu cmentarza, wreszcie uchwalając na jego terenie budowę bazy transportowej oraz  bloków mieszkalnych. Robiły to wszystkie władze miejskie i powiatowe od 1944 roku, nie zaprzestając tej praktyki aż po dziś dzień. Ironią losu główny odpowiedzialny za ten stan rzeczy członek KC Józef Dechnik, bez którego zgody i wiedzy nic się w Biłgoraju przez lata nie mogło wydarzyć, ma w naszym mieście pomnik, pod którym jakby nic się nie zmieniło kilka razy w roku składają kwiaty obecni miejscy włodarze.

            Wstyd nam, że stoi pomnik Dechnika, a nie ma w mieście choć skwerku imienia Singera, wstyd nam, że wydaje się szkaradny album o 430 leciu miasta a w mieście nie znajdziemy śladu ni wspomnienia o tym, że działała tu najnowocześniejsza europejska drukarnia, tylko dlatego zapomniana, że drukowała hebrajskie księgi. Wstyd nam, że o prawach do godnego pochówku i wiecznego spoczynku musiały nam przypomnieć dopiero kości żydowskich zmarłych.

            Ale najbardziej wstydzimy się i oburzamy na to, że tylu ludzi udawało niewiedzę. Kości leżały spokojnie, w deszczu i słońcu, gdy władze miasta wręczały honorowe obywatelstwa jego mieszkańcom, wśród których znalazł się nasz żydowski przyjaciel Shzamael Atzmon. Kości leżały spokojnie w deszczu i słońcu kiedy miejscy prominenci wyruszali na wycieczkę do Izraela. Nie reagowała policja, nie reagowała prokuratura, wiedział i nie reagował burmistrz, wiedział i nie reagował jeden z członków zarządu Stowarzyszenia im. Singera. Wiedziało wielu mieszkańców Biłgoraja, może nawet niektórzy z tych co podpisują ten list. Przepraszamy Was bracia Żydzi za naszą obojętność i nieczułość. Za to, że przez wiele lat nie znaleźliśmy w sobie dość siły, by choć w części naprawić zło, które zostało Wam wyrządzane.

            Może teraz zbudzą się sumienia, zabraliśmy Wam przecież domy, zabraliśmy Wam synagogę zabraliśmy Wam cmentarze. Może teraz zbierze się Rada Miejska  i podejmie uchwały, by zwrócić to co bezprawnie do majątku miejskiego trafiło, może nie będzie się wreszcie zasłaniać niewiedzą, brakiem społecznego przyzwolenia, czy literą prawa uchwalonego w latach czterdziestych przez zdrajców i zaprzańców. Wierzymy w opamiętanie samorządowców, będziemy im jego brak wypominać przy każdej okazji, będziemy pytać o te problemy przed i po wyborach samorządowych. Nie odpuścimy, bo nie chcemy żyć w mieście szmalcowników. Nie chcemy używać majątku bezbronnych i skrzywdzonych.

            Przykro nam, że tą naszą postawę władze miasta oceniły jako „jątrzenie” i „narażanie na szwank relacji biłgorajsko –żydowskich”. Relacje polsko żydowskie najbardziej cierpią od hipokryzji i antysemityzmu. Panie burmistrzu, panowie radni – wybieraliśmy was między innymi po to, byście wy załatwiali z godnością takie sprawy. Jeśli spychacie je pod dywan, jeśli wywozicie je w płachtach i skrzyniach na wysypisko miejskie a to spotkało żydowskie kości to nie oburzajcie się, że informujemy o tym świat. Wolelibyście żeby tej sprawy nie było, otóż problem własności i pamięci żydowskiej dotyczy Biłgoraja i w waszych rękach leży jego rozwiązanie.

Dowiadujemy się, że władze miasta zarzucają tekstowi Elżbiety Isakiewicz w TP manipulację. Cóż wydaje się że źle trafili. To ten sam Tygodnik, chroniony niegdyś przez kardynała ks. Sapiehę i prymasa Tysiąclecia, to ten sam Tygodnik, który przygarniał Tyrmanda, Kisiela, Herberta i całą masę ludzi, których bronił obojętnie od tego czy wierzyli czy nie wierzyli w Boga, to Tygodnik, który bronił uczciwości. „My tutaj czytamy gazety i syćko wiemy”. My wiemy, że Tygodnik został zamknięty za odmowę wydrukowania bałwochwalczego nekrologu Stalina, my sami czerpaliśmy z niego w stanie wojennym, co tydzień czekając na poszatkowane przez cenzurę teksty. I tym razem Elżbieta Isakiewicz napisała w Tygodniku Powszechnym prawdę, bolesną prawdę o naszym mieście i naszych władzach.

            Ale ta prawda bardzo nam się przyda, może przerwie łańcuch hipokryzji i obojętności, może zapoczątkuje proces prawdziwego pojednania. W tym roku, jak zawsze zapaliliśmy świeczki na terenie kirkutu. Palimy je rokrocznie w rocznicę likwidacji biłgorajskiego getta. Informowaliśmy o tym wydarzeniu w prasie i w radiu. Z władz miasta nie przyszedł nikt, stali z dala, rozmawiając pewnie o tym jak tu ukarać jątrzycieli. Dziękujemy zatem Tygodnikowi za to, że nie klepie tych władz po plecach, że nie wylicza ich sukcesów, że piętnuje ich niewiedzę i obojętność. To nie są jakieś wydumane przywiezione w teczce władze, znamy ich, niektórych lubimy, z innymi się spieramy. Wierzymy, że dzięki tekstowi Elżbiety Isakiewicz w Tygodniku Powszechnym, kiedy minie już im złość i zacietrzewienie staną się lepszymi ludźmi. I czynami potwierdzą to co wielokrotnie deklarowali słowem naszym wspólnym żydowskim przyjaciołom. Wierzymy, że nie będą wzdragać się przed odpowiedzialnością, którą przyjęli na siebie .

 

 

 

10:59, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 listopada 2008
trzy lata temu

Trzy lata temu zmarł George Best, kto wie czy jeszcze kiedykolwiek pojawi się w piłce nożnej taki talent. Jak to mówił:

"Pele i Maradona mieli szczęście,że chlałem inaczej nikt by o nich nie usłyszał."

George, kiedy to wszystko zaczęło się pieprzyć ...

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/nplemK3Y4ns&hl=pl&fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/nplemK3Y4ns&hl=pl&fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

13:45, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
Żydowski spisek antypolski

Mniej więcej w ten deseń napisał do Tygodnika Powszechnego burmistrz, zarzucając Eli Isakiewicz manipulację i stronniczość oraz żaląc się, że przecież jest największym przyjacielem Żydów na świecie tylko ta wredna gmina żydowska nic nie rozumie z jego szlachetnych intencji. Znaczy Piotr Czarnecki i Monika Krawczyk z Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego to, według burmistrza, dawni znajomi Eli Isakiewicz i "działając wspólnie i w porozumieniu" zawarli spisek przeciwko najlepszemu burmistrzowi planety. Burmistrz twierdzi że jest najlepszym przyjacielem Żydów a już Szmulika Atzmona kocha miłością czystą i bezganiczną. Znaczy po mojemu: odpierdolcie się od Biłgoraja, od cmentarza i w ogóle - przecież to ja wygrałem wybory w pierwszej turze więc wszystko wiem najlepiej. Ja takie myślenie rozumiem świetnie, podejrzewam, że gdybym to ja wygrał wybory w pierwszej turze (i na drugą kadencję) odpierdoliłoby mi jeszcze bardziej niż burmistrzowi. Na szczęscie dla mieszkańców ani nie mam takich cudownych pomysłów by w wyborach startować, ani (co jeszcze większe szczęście) nie jestem tak lubiany jak słynny w świecie przyjaciel Żydów i mąż Maryli Olejko. Wspominałem o tym, że burmistrz ładnie śpiewa? A jaki oszczędny:-)

Tutaj drobne wyjaśnienie, kiedy Tygodnik Powszechny zdecydował się pisać o Biłgoraju i wyznaczył do tego zadania Elę Isakiewicz - gdyby burmistrz nie był aż takim ignorantem znałby jej dorobek w dziedzinie relacji polsko żydowskich - Ela skontaktowała się z Piotrem. Byłem przy ich pierwszym spotkaniu, a także przy pierwszym spotkaniu Eli z Moniką Krawczyk. Oba spotkania odbyły się w tym samym dniu, przed wizytą Eli w Biłgoraju. Swoją drogą to ja udostępniłem Eli telefon do burmistrza, z którym to dziennikarka (z burmistrzem a nie z jego prywatnym telefonem by nie narażać miasta na zbędne wydatki)spotkała się nazajutrz.

By was troszkę podrażnić powiem co piliśmy - najpierw we trójkę, a potem doszedł dobry znajomy nasz i Franka Piętaka.

1. Viognier 2002, jakiś koleś z Hiszpanii

2. Viognier Jasdi 2006 (ele tego na sto procent nie jestem pewien - może piłem je w Korkociągu przy innej okazji, a może to nie był viognier? pamiętam,a może i się też śniło, że tłumaczyłem różnicę między viognierem hiszpańskim a węgierskim, mogło też tak być, że piliśmy viogniera od Tibora Gala (znakomitego) a od Jasdiego coś zupełnie innego, na przykład surkebarat, skąd więc w takim razie wziąłby się chardonnay? - ciężkie zadanie będą mieli drobiazgowi historycy

3. Chardonney 2005(?) Tibor Gal

4. Portugieser 2007 Tiffany

5. Portugieser 2007 Tamas Gere

6. Cabernet Franc 2005 Bela Vincze

7. 3-puttonyos aszu 2002 (? nie pamiętam rocznika) Sajgo

 

Tak, że faktycznie Ela  Isakiewicz została przez nas zmanipulowana. A może by tak burmistrz zamiast wylewać gorzkie żale sam nauczyłby się manipulować dziennikarzy? to nawet przyjemne:-) Jeśli się tym brzydzi niech wyśle Artura Barę - on to miał na zajęciach. 

09:54, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 listopada 2008
Machulski

W kibelku leżał, całkiem aktualny numer Pani, poczytałem. Oprócz niegłupiego tekstu Tadzia Pióro wywiad z Machulskim, a tam tekst:

"Ja nie wierzę w dobrego ubeka, nie wierzę, że ma sumienie, że striptiserka musiała być striptiserką, bo musiała utrzymać rodzinę. Nie wierzę w to i mnie nie wzruszają ubecy, alkoholicy i prostytuki, którzy nagle mają sumienia. (..) wiem, że sa pewne słabości, ale zapisanie się do ubecji, partii to była albo głupota albo koniunkturalizm. Nie ma trzeciej możliwości."

Tak, że prosze mi nie przeszkadzać, bo teraz siedzę i myślę czy to prawda. Nie, nie o Arturze, nie o  towarzyszu Dechniku, a o jednej mojej znajomej striptiserce. Bardzo ją lubię.

19:11, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
Miasto sitarzy

Jak można było przewidzieć burmistrz obraził się (miał rację) za słowo "neoszmalcownik". Przyznaję, trochę się zagalopowałem, ale z drugiej strony jak sobie pomyślę o tym, że przez kilka tygodni wszyscy udawali, że nic nie wiedzą (przez dobre dwa tygodnie udawał prokurator "jeden porządny człowiek w mieście- prokurator - ale i on prawdę mówiąć -świnia", że zacytuję Gogola) to kto wie czy zagalopowałem się aż tak daleko. Zresztą faktycznie burmistrz wykazuje w tym zakresie niemało dobre woli, a nawet nieco energii, pewnie więc sprawa zostanie zakończona po naszej myśli, a o to chodziło.

Niemniej doszło do tego, że Stefan Szmidt, zacny i odważny to człowiek oraz Roman Sokal, mój pierwszy w życiu redaktor naczelny - muszą  się przed Januszem tłumaczyć z mojego pisania  Tanwi. Stefan Szmidt oświadczył, że moje pisanie warte jest tych 50 złotycvh brutto honorarium. Niemniej tekstu o Mieście Sitarzy nie puścił, żeby atmosfera ucichła. rozumiem i nie gniewam się, zwłaszcza, że mogę tutaj opublikowac ten felieton. co niniejszym czynię:

Miasto sitarzy.

 

Wszystko wydawało się takie proste. Trzy lata temu, ze sporym okładem, pewnego majowego popołudnia Tadeusz Kuźmiński, pojawił się w gabinecie burmistrza. Burmistrz przyjął go chętnie, w końcu biznesmen ten przyczynił się do założenia Ambry, Modela był jednym z poważniejszych fundatorów Funduszu Lokalnego Ziemi Biłgorajskiej – słowem – poważny gość.

            Tadeusz Kuźmiński zaczął opowiadać o swoim pomyśle. Tam gdzie teraz są łąki nad Białą Ładą, gdzie targowisko miejskie, gdzie horyzont szpecą bloki spółdzielni mieszkaniowej, gdzie niewidoczna dla wścibskich podglądaczy opala się nago jedna moja urodziwa znajoma, gdzie łazimy z kolegami pić piwo, ma stanąć drewniany rynek i ratusz, i  rzędy sitarskich domów  i drewniana synagoga i kościółek i cerkiewka. Mają być kawiarnie, galerię muzea, banki. Maja być sklepy z pamiątkami. Ma być Biłgoraj jakiego nigdy nie było, Biłgoraja z marzeń, drewnianych podcieni, z resztek wspomnień o dawnej Nadstawnej, Morowej, Biłgoraj ze zdjęć gorajskiego, bezmyślnie zniszczonego ryneczku, Biłgoraj tomaszowskich jatek. Biłgoraj żyjące miasto duchów. Ale śliczne, przyjazne i świetnie prosperujące, ściągające biznes i turystów.

            Burmistrz (byłem tam i widziałem) skutecznie dość markował zdumienie, poczym niby Sobieski w Jarosławiu (byłem tam i słyszałem) powiedział „jestem nie tylko hetmanem polskim ale i chrześcijańskim i pókim żyw takiego rozkazu nie wydam, rozumiesz Bogusz?.”

W każdym razie tak powiedział Sobieski, komentując marzenie Azji Tuchajbejowicza o Rzeczpospolitej Tatarskiej. Burmistrz marzenie Kuźmińskiego skomentował może innymi słowy, ale właśnie w ten deseń. Dodał coś jeszcze o konieczności zostawienie pasa zieleni, jako płuc miasta, tak jak, powiedział Central Parku w Nowym Jorku (tutaj przytaczam wiernie).

            Kuźmiński jest uparty i burmistrza przekonał – nie korupcją, nie naciskiem ale używszy wielu sensownych i mądrych argumentów. Przekonał też do pomysłu wielu Biłgorajan i wziął się do roboty. Naturalnie większość miała mu za złe, że zaczął o tym rozpowiadać i propagować to nie mając w garści gruntów. Ja mam zawsze na to jedną odpowiedź: Nie uczmy Pana Tadeusza robić interesów na nieruchomościach, bo to trochę tak, jakby, z całym szacunkiem, Irek Zarczuk doradzał Gerdowi Mullerowi jak się bramki strzela.

            I poszło! Projekty, plany zagospodarowania czy jest woda stuletnia, gdzie jest, gdzie jej nie ma. Przy okazji obudziła się Wspólnota Gruntowa, właściciel targowiska i zaczęła, nie bez krzyku powtórnie dzielić udziały, co kto wie, do czego doprowadzić może, zwłaszcza, że w tym zakresie starostwo powiatowe, a dokładniej jego przesympatyczny, jakże narodowy w formie i treści zarząd popełnił wszelkie możliwe zaniechania i zaniedbania. Jak zajrzałem w dokumentację sporu, to ze zdziwieniem pierwszy raz w życiu przyznałem rację Marianowi Jagusiewiczowi. Ale to do rzeczy nie należy.

            Potem projekt zaczął obrastać w różne pomysły. A to hala sportowa w kształcie sita (i powrót do konfliktu Andrzej Miazga – Janusz Rosłan, gdzie i jaką Biłgoraj ma mieć halę),  a to pałac-hotel w małpim gaju, a to McDonald w kształcie wiejskiej zagrody. Słowem pełny Disneyland się zrobił i dało się słyszeć głośny rechot wielu polskich architektów. Do tego wszyscy zadawali sobie pytanie, które pierwszy dość złośliwie sformułował Bogdan Palikot  – jeśli to ktoś inny, przepraszam – a gdzie tu miejsce na Tesco? Znaczy, jaki w tym ukryty interes albo szwindel.

            Byłem na zebraniu, gdzie Tadeusz Kuźmiński pierwszy raz przedstawił biłgorajskim biznesmenom ideę Miasteczka Sitarzy i widziałem gdy jednemu z biłgorajskich polityków zaświeciły się oczy, gdy padła kwota wartości inwestycji. Nota bene świecą mu się po dziś dzień i jak brytan nie odpuszcza.

            Dzisiaj (w wyjątkowo pochmurny październikowy czwartek) sytuacja wygląda następująco. Tadeusz Kuźmiński czekając aż się udziałowcy wspólnoty wykrwawią w wewnętrznych bojach kupuje kolejne działki od prywatnych właścicieli. Na jednej z nich stanie synagoga, podobna do tej, która przed wojną stała w dalekiej Wołpie. Tutaj cytat, jednego z czołowych żydowskich architektów: „Synagoge bez mykwe? To jak rybe bez wode? Po co?”, a inny bardzo poważny człowiek dodaje: „nie ma synagogi bez Żydów.”

Na działce miejskiej realne staje się coraz bardziej odbudowanie młyna. Swoją drogą ciekawe kto go później palił będzie? Ja mam kilka typów. Znając upór, konsekwencję i umiejętności Tadeusza Kuźmińskiego doprowadzi swój pomysł do finału, choć po cierniowej drodze.

            Tymczasem miasto rozpoczęło proces rewitalizacji martwego rynku. Dość powoli ale idzie, przyglądajmy się życzliwie, nie rozumiem tylko dlaczego to nie rynek a plac przed BCK ożył w trakcie Radosnego. Rynek, jak sama nazwa wskazuje jest od handlowania. Niestety mam wrażenie, że kilku prominentów myśli sobie: „postawmy tam jeszcze ze dwa pomniki, wmurujmy kilka tablic i będziemy mogli spokojnie grzebać tam zmarłych. Kto wie może i ja spocznę pod ścianą ratusza, niczym Gensek pod murem kremlowskim.”

            Prośba do wszystkich, którzy podzielają marzenie Tadeusza Kuźmińskiego, moim skromnym zdaniem to piękne i zasługujące na realizacje marzenie. Pomóżcie, zgłaszajcie zastrzeżenia i uwagi, czepiajcie się drobiazgów, nie dopuście do tego, by był to karykaturalny skansen. Dbajcie o to, by myślano nie tylko o ścianach ale i o ludziach, o kulturze, sztuce i przyjemności wolnego czasu.  Że można robić takie rzeczy z sensem pokazał w Polsce Nowy Sącz, pokazało na Ukrainie Zaporoże. Krytykujmy ale nie niszczmy. Kto wie czy to nie jedyna szansa dla naszego miasta, kto wie czy któregoś ranka Tadeusz Kuźmiński nie obudzi się i nie powie ”ja chromolę, mam dość.” Nie ma już w Biłgoraju Palikota, kropla po kropli wycieka z miasta Black Red White. Co będzie kiedy poumierają w nas marzenia? Co będzie kiedy zniechęcą się ludzie tacy jak Pan Tadeusz, którzy potrafią je przerabiać na plany i rzeczywistość?

 

 

08:09, rapataplan
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2