O autorze
RSS
poniedziałek, 19 listopada 2007
Kalo

To jednak magik. trzeba wejśc do jego piwnicy i zobaczyc te miednice - bo inaczej nie umiem nazwać tych naczyń wypełnionych młodym winem. W dodatku natchnąl mnie do tego, żebym wczoraj pierwszy raz w zyciu zrobił mangalicę. Zwykły schabik, podsmazyłem na słoninie (tez z mangalicy) a potem zalałem piwem i dołozyłem wegierskiej kiszonej papryki. W kazdym razie dwa razy w ciągu dwóch tygodni być na degustacji u Imrego Kalo to duża dawka.

I jeszcze jedno, po drodze na Wegry jest jak wiadomo Slowacja, kraj ten zastawia rozliczne pułapki na podróżnych, mylne znaki, Tatry niskie, ktore sa całkiem wysokie i zupełnie nieprzejezdne - znaczy droga kończy sie pod Jasną oraz  maleńką knajpke z cudownym prazdrojem. To było piwo warte  dobrych win. uwazajcie na Słowację.

16:35, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 listopada 2007
Niby tylko dwa tygodnie

ale działo sie troszeczke. Tak dużo, że nie chce mi sie wymieniac poszczegolnych wydarzeń. Wspomnę więc tylko o Kalowym Turan szamorodni szaraz i o lunchu w czasie którego siedziałem naprzeciwko Angeliki Arvay i piłem wina jej ojca. Mała rzecz a cieszy. albo inaczej - zycie jest piekne. A tegoroczne beaujolais jest do dupy, wczorajszy wieczor ratowala więc swietna kuchnia Agaty z \Absyntu - rewelacyjny szpinak i ksiązkowa zupa cebulowa. Poza tym tłok.

A co do tymczasowosci to w Szomolya podoba mi sie coraz bardziej, może by tam zamieszkać?

08:42, rapataplan
Link Dodaj komentarz »