O autorze
RSS
czwartek, 23 lutego 2012
Zima - śmierć kliniczna
Od czasu kiedy przez przejście graniczne w Barwinku wjechałem do kraju Dody i Ojca Rydzyka zima przeszła wszystkie stadia. Od mrozów niewielkich do mrozów cholernych od zawiei do chlapy. Wczoraj na pięknej wielkopolskiej polnej drodze na przemian lód i woda i błoto. I słońce i myszołowy i okruszek radości, że ktoś bardzo fajny martwi się o mnie i o moje przemoczone buty. Wieczór z Ziemianinem przy jego charakternych serach i nienajgorszych winach złudnie mnie uspokoił. Stabilizacja życiowa wygląda chyba ciut inaczej. Ciekawe czy się dowiem jak.
12:19, rapataplan
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 lutego 2012
Zima zdycha

Takie przynajmniej sprawia wrażenie, niewychowany współczesny termometr pokazuje aż osiem na plusie. Kłamie, nikt go nie nauczył, że kłamać jest brzydko. Woda w butach, śnieg na ulicach trista est anima mea i tak dalej. A ja dwa, albo nawet trzy tygodnie temu zabierałem się do napisania tekstu o Juanito i o Pepe. Zawsze tak się zabieram, ale wtedy napisałem. I niechcący skasowałem. Był to dobry pretekst by nie pisać nic więcej, b taki fajny tekst przecież, z erudycją, znajomościa historii piłki i z przenikliwymi wnioskami, których słuszność potwierdzają kolejne mecze. W piekarniku piecze się górka cielęca w kapuście. Powolutku w stu stopniach. Schnie podgotowana brukiew, z której zaraz zrobię frytki, lemoniada z resztek sycylijskich cytryn chłodzi się w lodówce. Kto wie może jak mi się zechce zrobię jeszcze placuszki z awokado i miodem. Na razie zdycham jak ta zima.

13:35, rapataplan
Link Dodaj komentarz »