O autorze
RSS
czwartek, 25 lutego 2010
Arturowi Barze poswiecam (pisze bez ogonkow, bom w Egerze)
7467_7384
06:31, rapataplan
Link Komentarze (3) »
niedziela, 21 lutego 2010
Tydzień na Śląsku
Z powodu śniegu, lenistwa i zmęczenia, na Śląsk dotarłem dopiero w poniedziałkowy wieczór. Wylądowałem w Świętochłowicach, do których od lat czuję ogromny sentyment. Tym, którzy się temu dziwią wyjaśniam, że w tym to mieście w lecie 1998 roku przeżywałem byłem wielką miłość, taką, że spacer z ukochaną przedkładałem nawet nad mecze Brazylii na Mistrzostwach Świata. Może  i byłem głupi, ale nie żałuję i koniec dygresji.
W każdym razie wychynąłem z trasy średnicowej na wysokości Skałki. Niestety, inaczej niż pamiętałem nie odjeżdżały stamtąd tramwaje do Bytomia. ruszyłem więc do Mijanki i pojechałem do Katowic. W Cafe Zaszyta wypiłem grzecznie setkę wódki i pojechałem na Góry. Pogadałem z Adasiem i ruszyłem rano do Świerklańca. A potem dzień za dniem to samo, rano praca i pisanie i ganienie po Śląsku, wieczór zaś w Szwejkowej Gospodzie albo u Mazika i tak tydzień cały. Ale za to z przemyśleniami. Choćby na temat bramboraków. Nie gotowałem dużo, ot raz zrobiłem polędwiczki, innym razem upiekłem jakąś kaczuszkę w ciapkapuście. raz też zrobiłem sos tuńczykowy do makaronu z dodatkiem kałamarnicowych soków. Piłem nieco piwa, popijałem listkóweczkę, jadłem śledzie i grosz do grosza zbierałem kasę na przyszłotygodniowe budapesztańskie szaleństwa. Oprócz tego mocno doświadczałem różnych odmian samotności. Samotność w kanjpie, samotność w czterech ścianach, samotność w pracy, samotność wobec ZUS-u. I moja ulubiona samotność na nocnej drodze w czasie nieuczekiwanej zimowej ulewy. Śląsk jest jak Nowy Jork dobrym na samotność miejscem.
13:59, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 lutego 2010
Bara jak Kaczyński
Choć nielitościwie przeganiany, choć nie mogący nic skomentować, lubię zaglądać na blog Artura Bary, choćby dla takich uroczych zdjęć. Temu, kto najładniej odpowie w czym na tym zdjęciu Artur Bara przypomina Prezydenta w Klagenfurcie w nagrodę wysyłam butelkę przyzwoitego morawskiego wina.



Artur Bara - " Skromny, serdeczny i po prostu dobry człowiek. Taki jak olimpijska idea."
11:05, rapataplan
Link Komentarze (3) »
czwartek, 11 lutego 2010
Omlas furmint
To wino od Beresa zachwyciło mnie przy pierwszym łyku. Tymczasem wielu odrzuca je zdecydowanie z powodu, jak mówią nieokrzesania, dzikości, nachalnej waniliowej beczki i czegoś co uważają za początek jakiejś nie chcianej jabłkowo mlekowej fermentacji. Wczoraj właśnie kolega mówi: teraz zweryfikujemy twoje dwie tezy. 1. Furmint jest tak dobrym szczepem, że nie szkodzi mu wysoka temperatura. 2. Omlas furmint to świetny furmint. No i nalaliśmy do kieliszków ciepłego Omlasa 2007. Zrazu wanilia, która szybko jednak złagodniała i uleśniła się (znaczy jakaś czeremcha tarniny i czerwcowa tokajska trawa, i kolczaste krzewy), wysoka temperatura wydobyła zaś pełną gamę półtonów w smaku. Oj nie jest to wino dla orzeźwienia. Jest w nim powaga tysiącletnich Węgier, nie jest smutne, ale szybko się do niego tęskni jakąś mroczną tęsknotą, jak do kobiety, która nas aktualnie nie kocha. To prawdziwe wino, nieprzesadnie skoncentrowane, mocno terruarystyczne czuję w nim zapach wielkich ulew tokajskiego września 2007. Chwilę po zaśnięciu miałem sen, a w nim do przejścia kilkanaście kilometrów od początku Tolscvy dookoła tokajskiej góry, aż do Huli Panzio. A gdzieś nad Erdobenye gromadziły się ciemne chmury. Beres robi dobre wina. traktujcie je poważnie, nie schładzajcie jak anonimowego rieslinga od producenta numer 462.
wtorek, 09 lutego 2010
Wolność słowa
Artur Bara na swoim "blogu" na stronie biłgoraj.com.pl dzisiejszy wieczór poświęca na usuwanie moich komentarzy (dodaję, że merytorycznych) i sprawia mi to wielką radość, bo przypominają mi się lata osiemdziesiąte, kiedy biegał po mieście i zrywał plakaty:-)
Tagi: Bara
23:20, rapataplan
Link Komentarze (1) »