O autorze
RSS
wtorek, 27 lutego 2007
Część trzecia
4.FinansePodstawowym błędem większości zarządzających samorządami jest dążenie do jak największych obrotów przy równoczesnym niemal beztroskim traktowaniu wyniku finansowego. Oczywiście dominującym wskaźnikiem nie będzie tu zysk ale takie sprawy, jak stosunek wpływu z podatku dochodowego dla osób fizycznych do wydatków miasta, zresztą warto by popracować nad bardzo czytelnymi i dobrymi wskaźnikami obrazującymi – zamożność mieszkańców, płynność finansową miasta, efektywność pracy urzędu, klimat dla przedsiębiorczości itd. Najważniejsze będzie niestety radykalne zmniejszenie wydatków miasta w dziedzinach obsługi służb komunalnych, nie wierzę, że nie można taniej remontować dróg, nie wierzę , że istnieje konieczność obsługi domu kultury w tej formie, nie wierzę, że aż tyle musi kosztować utrzymanie urzędu miasta (przy tak niskim pozyskiwaniu środków z zewnątrz – nie więcej niż 15 % budżetu). Uważam, że większość działań można śmiało zlecać poza urząd, śmiało ograniczając majątek miejski i zastęp miejskich pracowników, rzadko kto zdaje sobie sprawę jak ogromne rezerwy finansowe tkwią choćby w publicznym szkolnictwie (oczywiście dla nauczycieli to będzie herezja, ale ja bywam w prywatnej szkole w Ciosmach). Więcej na ten temat nie piszę ponieważ nie jestem ekonomistą ale mam pewność, że rozwinie to ktoś inny.5.Potrzeby komunalneDzielimy je na kilka spraw, wiadomo media i ich infrastruktura, oświata i inne potrzeby z zakresu rozwoju mieszkańców, opieka społeczna (w tym niestety zadania narzucone przez ustawodawcę), sport ( w tym sportowa infrastruktura komunalna),  oraz “michałki” typu kultura, imprezy, estetyka miasta itd.Pierwsze – służby komunalne – oczywiście maksymalna prywatyzacja, dlaczego nie mieć kilka konkurencyjnych film odśnieżających, czy sprzątających?W czym to i komu przeszkadza. Wodociągi – oczywiście to dział strategiczny i musi być publiczny, ale naturalnie maksymalnie efektywny, trzeba zbadać potrzeby miejskie na przyszłe kilkadziesiąt lat. Prąd, telefony itd. - teoretycznie to nie jest miejski problem, ale warto czasem dopłacić by szybciej wprowadzić jakieś bardziej zaawansowane rozwiązanie – myślę że miasto musi na siebie wziąć odpowiedzialność za poszukiwanie źródeł szybkiego internetu, potem przecież można to będzie bez problemu i z dużym zyskiem sprywatyzować,Ścieki – trzeba to jeszcze raz przeliczyć, czy duże inwestycje, czy może sieć małych, tańszych w eksploatacji oczyszczalni, a jeżeli nie opłaca juz się zasypać tej dużej, to może by jakoś wpłynąć na wiejska gminę by mimo wszystko nie budowała własnej, nawet nie dokładając się do kosztów naszej miejskiej. Przecież brak gminnych środków inwestycyjnych odbijemy sobie w obniżce kosztów eksploatacji.Drogi – absolutna konieczność przejęcia przez miasto dróg powiatowych i wojewódzkich w obrębie granic administracyjnych Biłgoraja – nawet ze startą finansową, ofensywa w sprawie drogi krajowej, ofensywa w sprawie połączeń kolejowych (być może bocznica skierowana w okolice ulicy Krzeszowskiej i pomoc w utworzeniu prywatnego przedsiębiorstwa transportu kolejowego), dalej drogi osiedlowe – jeśli szukamy sposobów skredytowania budowy tych dróg być może rozsądniej będzie poszukać tych środków bezpośrednio w kieszeniach mieszkańców zainteresowanych ich powstaniem. Po prostu pożyczyć od nich pieniądze na warunkach nieco lepszych niż kredyt bankowy, czy też ogólnie dostępne obligacje miejskie.Oświata – bez szczegółowej analizy demograficznej ani rusz, przede wszystkim dobrze byłoby rozważyć możliwość likwidacji dużych szkół podstawowych na rzecz powstania niewielkich prywatnych placówek, co zwłaszcza przy obecnym systemie finansowania oświaty (dotacja na jednego ucznia) przyniosłoby kolosalne oszczędności (zwłaszcza w obszarze utrzymania budynków oraz spraw personalnych) Naturalnie przeciwnicy będą podkreślać rzekome obniżenie poziomu i dostępności pomocy, książek itd.  To oczywiście totalna bzdura przy sprawnie działającym systemie stypendialnym, przy pełnej dostępności technik informacyjnych i przy ścisłym powiązaniu zarządzania oświatą z potrzebami lokalnego rynku pracy.Nie do przecenienia tutaj jest rola organizacji pozarządowych, które powinny uczestniczyć w rozmaitych programach edukacyjnych tworzonych przy współudziale miasta. Szczegółowy program reformy oświaty miejskiej (zakładający również przejęcie niektórych zadań kuratorium i powiatu) może być realizowany w drugiej połowie kadencji i również z całą pewnością znalazłby zewnętrzne źródło finansowania. Reforma miejskiej opieki społecznej – to prawdziwe pełne pułapek bagienko. Najlepiej byłoby “wychować” sobie jakąś organizację pozarządową, która stopniowo przejmowała by zadania miasta w tym zakresie, organizacja taka, najpierw wspólnie z miastem a potem sama, byłaby odpowiedzialna za tworzenie programów aktywizujących poszczególne grupy mieszkańców, czy tez programów profilaktycznych. I tutaj można również bez problemu korzystać z doświadczeń zewnętrznych, choćby doświadczeń gmin warszawskich.  Sport – musi w życiu miasta pełnić dwojaką funkcję – przede wszystkim ma służyć młodzieży i tym dorosłym amatorom, który mają jeszcze ochotę go uprawiać. Każdy się chyba zgodzi ze stwierdzeniem, że ludzie zdrowi zarabiają więcej pieniędzy niż ludzie chorzy. Drugą funkcją miejskiego sportu ma być tworzenie wizerunku Biłgoraja i promocja miasta. I tutaj mamy bardzo proste zadania. Potrzeba tylko w sensowny sposób wykorzystać sukcesy biłgorajskich sportowców i najnormalniej  w świecie nie przeszkadzać w ich osiąganiu. Myśle tutaj o pełnej jasności i przejrzystości finansowania miejskiego sportu. Naturalnie ja osobiście jestem za tym, żeby miasto nie przekazywało ŻADNYCH pieniędzy do klubów sportowych ale za to dość hojnie nagradzało spektakularne wyniki. Jestem również za zmianą modelu wychowania fizycznego w szkołach. Uważam, że znacznie rozsądniej, niż budować szkolną bazę sportową, jest wspomagać inwestycję klubów i tworzyć bazę komunalną a następnie wprowadzić system komercjalizacji usług sportowych dla oświaty. Wyglądałoby to mniej więcej w en sposób – szkoła A – zamiast zatrudniać dodatkowego nauczyciela W-F – wykupuje np. - kilkanaście godzin na basenie od klubu pływackiego, czy tez zajęcia z piłki nożnej w BKS Łada. Miasto musi również zadbać o to by nauczyć kluby  pozyskiwania sponsorów, zapewnić dostęp do wiedzy z zakresu marketingu i zarządzania, fundować stypendia dla przyszłych menedżerów sportu – to znacznie tańsze i bardziej skuteczne niż bezpośrednie dotacje, na które miasto nie stać i  które są co najmniej dyskusyjne w sensie etycznym (czy każdy z mieszkańców musi koniecznie finansować kajaki czy szachy?) Kolejny problem to problem bazy sportowej. Jasne jest, że baza pozostająca w rękach komunalnych zawsze będzie źle zarządzana i zawsze będzie generować koszty. Dlatego uważam, że nie ma najmniejszego problemu by sprywatyzować bazę, która już istnieje. Sztandarowym przykładem jest OSiR.  Niestety obecna sytuacja sprawia, że budową nowych obiektów mogą zajmować się niemal wyłącznie samorządy. Po prostu są na to pieniądze, o których inne podmioty mogą jedynie pomarzyć. Dlatego tez w najbliższych kilku latach należy budować bardzo intensywnie nową bazę sportową . Po prostu tak sprzyjająca sytuacja nie powtórzy się nigdy. Dotyczy to hali sportowej, nowej pływalni, trybun stadionu, kortów, poprawy infrastruktury  toru cartingowego etc. Budując trzeba pamiętać o kilku czynnikach.  Po pierwsze  budować według potrzeb klubów sportowych a nie według “widzimisię” radnych.” Po drugie pamiętać by nowo budowane obiekty miały powierzchnie handlowe, usługowe i inne, które najpierw pomogą w ich komercjalizacji a następnie ułatwią ich prywatyzację. Po trzecie budujmy obiekty ładne i położone tak by stały się widoczną dla przyjezdnych wizytówką miasta.

 

Za kilka tygodni spróbuje tekst rozwinąć i uzupełnić.

15:17, rapataplan
Link Komentarze (2) »
Częsc druga
2.Organizacja Urzędu:Sprawa jest dość skomplikowana, ale na szczęście istnieje wiele doświadczeń poza biłgorajskich. Myślę, że najsensowniejsze doświadczenia ma tutaj dawny szef śródmieścia Warszawy Jan Rutkiewicz. Proponuje by zatrudnić go jako eksperta do przygotowania szczegółowego planu organizacji Urzędu i opracować ten plan, jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej,. Sprawa będzie tym trudniejsza, że Biłgoraj jest malutkim miastem, z mniejszym potencjałem personalnym, oraz z zupełnie inną strukturą spraw załatwianych w urzędzie. Jak wiadomo urząd musi pełnić trzy funkcje: 1. Załatwianie spraw obywateli 2. Wspomagania procesu zarządzania majątkiem komunalnym 3. Wspomaganie rozwoju. Każdy z tych działów jest jednakowo ważny w pracy urzędu, dlatego też plan jego reorganizacji musi istnieć na długo przed wyborami, po to by bezpośrednio po nich nie tracić czasu na próby i błędy.  W działaniu urzędu najważniejsza będzie efektywność, mierzona wymyślonymi przez nas wskaźnikami, które musi zawierać taki profesjonalny plan. Urząd pod tym względem nie może różnic się od przedsiębiorstwa.Dlatego konieczne są trzy działy których do tej pory nie ma: profesjonalny dział personalny – również określając potrzeby szkoleniowe, dział pozyskiwania inwestycji i środków zewnętrznych oraz dział wspierania lokalnych przedsiębiorców i organizacji pozarządowych, grupa ekspertów służąca realizacji projektów, których inicjatorzy pochodzą spoza samorządu. Naturalnie nie uważam, że te funkcje, albo jakiekolwiek funkcje urzędu musiałaby być wykonywane wyłącznie przez jego pracowników. Przeciwnie idealna sytuacja to taka, gdy niektóre z zadań Urząd może zlecać na zewnątrz, ale powtarzam – jest to zagadnienie o tyle ważne, że należy je szczegółowo zaplanować. Proponuje następujący harmonogram prac nad planem:1. Zebranie własnych postulatów – styczeń – marzec  20052. Zasięgniecie opinii innych samorządowców – kwiecień – czerwiec 20053. Zebranie materiałów z prac obecnego urzędu – lipiec - wrzesień 2005  4. Zatrudnienie eksperta, który przygotuje warsztaty na temat kształtu urzędu październik 20055. Warsztaty z udziałem zewnętrznego eksperta i naszej grupy inicjatywnej, których wynikiem będzie opracowanie kształtu organizacyjnego urzędu miasta- dwutygodniowe skoszarowanie w miłym miejscu gdzieś w zimie 2005-2006      3. Zarządzanie rozwojem, czyli planowanie strategiczneGłównym grzechem większości samorządów w Polsce jest zajmowanie się wyłącznie sprawami bieżącymi, czego najbardziej wnerwiającym przykładem są wypowiedzi burmistrza Rosłana typu: nie mamy pieniędzy na rozwój, nie zajmujmy się planowaniem bo to bajki, miasta nie stać na to TERAZ, TERAZ nie jest to nam JESZCZE potrzebne. Jak doskonale zdaje sobie sprawę każdy przedsiębiorca tego typu bzdurne wypowiedzi zawsze prowadzą w końcu do bankructwa firmy. Dlatego nic dziwnego, że z roku na rok rośnie dysproporcja między środkami miejskimi a potrzebami jego mieszkańców. Wynika to z tego, że Biłgoraj nie ma nie tylko strategii rozwoju (nie  mówię o dokumencie) ale nawet porządnie zrobionej analizy potrzeb. Jak wykazały dwa poprzednie punkty pierwszy rok nowej kadencji upłynie pod znakiem doskonalenia umiejętności samorządowców i zmiany organizacji urzędu, dlatego bardzo ważne jest wykorzystanie tego czasu zamieszania na planowanie, tak by drugi rok kadencji upłynął pod znakiem działań realizujących już jasne dla wszystkich i czytelne kierunki rozwoju.?Jak zabrać się do planowania? Zacząć należy od zdobycia wiedzy – wiedzy o procesach demograficznych, o przyszłym kształcie przedsiębiorczości w regionie, o wieloletnich tendencjach na rynku światowym – nie ma żartów, musimy mieć wiedzę ile lat potrwa boom na meble drewniane, czy  będzie możliwy swobodny handel z Ukrainą,  jak będzie rozwijała się turystyka w Polsce, jak będą zmieniać się normy dotyczące ochrony środowiska, czy przetrwa transport kolejowy? W jakim kierunku będą postępować zmiany polityczne. Wiem, że dla nauczycieli typu Rosłan, czy dla dyrektorów szpitali typu Oleszczak  to nieco niepojęte i dla nich równie skuteczne zdaje się wróżenie z fusów, ale jako socjolog  (choć niedoszły) wiem również, że warto było w latach 70 czytać Tofflera, a w na początku lat 90 Jadwigę Staniszkis, dlatego nie mówię  o korzystaniu z prognoz Instytutu Biadań nad Gospodarką Rynkową czy innej tego typu kiepskawej instytucji ale o konkursie na program badawczy  rozpisanym dla różnych, światowych ośrodków uniwersyteckich (jeśli nie dostaniemy na jego realizację jakieś wielkiej dotacji to mogę od tego momentu pijać wyłącznie pepsi colę). W oparciu o taką analizę, wspartą dość sensownie wykonaną  diagnozą potrzeb mieszkańców i analizą zasobów regionu (tu wystarczy trzymiesięczny obóz naukowy czwartego roku grupy studentów – oczywiście porządnej uczelni) można zacząć tworzyć strategie rozwoju miasta – strategie na kilkadziesiąt lat a nie na pół kadencji jak to było tworzone do tej pory.Oczywiście już teraz, intuicyjnie można powiedzieć czym ta strategia ma się zająć: sposoby promocji, rozwój usług publicznych, wspomaganie przedsiębiorczości, budowanie modelu atrakcyjnego miasta – po to by ludzie wykształceni chcieli do Biłgoraja powracać, określenie sposobów wyznaczania celów operacyjnych, model edukacji regionalnej, zakres współpracy z sąsiednimi gminami – to dziesiątki spraw – nie musze dodawać, że w materiałach wyborczych każde dążące do władzy ugrupowanie musi przedstawiać się jako te,które JUŻ WIE jak rozwiązać WSZYSTKIE  problemy, a my niestety posiadamy wyłącznie metodologię ich rozwiązywania.
15:12, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
Dwa lata temu

Dwa lata temu napisałem tekst, który do tej pory jest nieco aktualny. Wtedy myślałem w naiwnosci swojej ze tekst ten do czegos sie przyda, niestety, grupa inicjatywna, z ktorej potem powstala Fundacja Biłgoraj XXI poszła inna drogą i nawet nie bylo potrzeby by ten tekst dokonczyc. I tak pewnie na szczescie dla wielu tekst ten nigdy nie stal sie dokumentem programowym/  Oczywiscie w tej chwili moje poglady ulegly pewnej zmienie, ale postrzeganie niektorych spraw nawet sie wyostrzyło. Milej lektury. :

Część  1

 

1.Rola burmistrza i radyFunkcjonowanie tych organów samorządowych jest najbardziej widoczne i co tu dużo mówić styl ich pracy budzi najwięcej wątpliwości. Po pierwsze o ile prawdą jest, że obecny ustrój samorządowy stawia jednoosobowy zarząd miasta w dość trudnej pozycji wobec większości opozycyjnej w radzie – patrz budżet itd., o tyle zwalanie nieudolności burmistrza na brak większości w radzie jest niezupełnie uzasadnione. Pamiętamy przecież poprzednie kadencje gdy rządził burmistrz wybrany z większości, razem z wybranym z większości zarządem a styl zarządzania miastem pozostawiał tak samo wiele do życzenia.Burmistrz powinien przede wszystkim:- być odpowiedzialnym bardziej za rozwój niż za bieżące zarządzanie majątkiem- stale monitorować potrzeby mieszkańców- pamiętać o tym, że miasto to nie tylko majątek komunalny ale również przedsiębiorstwa i majątek mieszkańców- tworzyć i być osobiście odpowiedzialny za wizerunek miastaW jaki sposób przekłada się to na konkretne, konieczne do podjęcia działania? Punkt pierwszy- dobór zastępców i sekretarza. Jednym z zastępców powinna być osoba o dużej wiedzy ekonomicznej, partner w negocjacjach dla banków, komisji budżetowej i rewizyjnej, przedsiębiorstw itd. Drugi z zastępców powinien być odpowiedzialny (pamiętajmy, że rozmawiamy o latach 2006 – 2010 – prawdopodobnie ostatnie lata tak wielkich środków wydatkowanych z Unii Europejskiej)  wyłącznie za pozyskiwanie zewnętrznych źródeł finansowania. Sekretarz Miasta ma mieć w gestii całość polityki personalnej urzędu i spraw pracowniczych, a także takich oczywistych pierduł jak organizacja zamówień publicznych, prowadzenie BIP itd.Co zatem należy do obowiązków burmistrza:- regularne spotkania z najważniejszymi przedsiębiorcami – spotkania inicjowane przez burmistrza – przedsiębiorcy musza odczuć zainteresowanie władz, spotkania maja owocować, wspólnymi wyjazdami na targi, pomocą w polityce informacyjnej, pomocą w negocjacjach, automatycznymi rekomendacjami dla przedsiębiorców korzystających z pomocy unijnej.- regularne kontakty z wyborcami – konferencje prasowe – otwarte biuro w we wtorki od 8 do 14 jest niewystarczającą formą kontaktu ponadto mało ekonomiczną czasowo- osobisty nadzór nad procesami uwłaszczenia i reprywatyzacji- Biłgoraj ciągle ma nieuregulowane sprawy własności wielu nieruchomości – wszyscy, dawni i obecni mieszkańcy miasta muszą mieć pewność, że burmistrz reprezentuje ICH interesy a nie interesy jakiegoś “mienia komunalnego”- starać się  na zasadzie wzajemności – by miasto było obecne na wszelkich materiałach promocyjnych wydawanych przez przedsiębiorców i vice-verso - starać się w miarę możliwości być postacią publiczną rozpoznawaną dużo dalej poza regionem, a tym samym uwiarygodniać miasto i jego mieszkańców wśród potencjalnych inwestorów. Można to osiągnąć w stosunkowo prosty sposób uczestnicząc w ogólnopolskich programach skierowanych do samorządu, a to “przejrzysta gmina”, a to “nasze kulinarne dziedzictwo” a to “małe ojczyzny” - większość tych programów ma bardzo mocnego patrona medialnego, w najgorszym przypadku kończy się na kilkuminutowej rozmowie w “Kawie czy herbacie” bądź kilku wersowej wypowiedzi w Gazecie czy w Rzeczpospolitej, w każdym razie zawsze to lepsze niż artykuł w NIE.Teraz rada: znane są w historii samorządu w Polsce przykłady rewelacyjnych pomysłów udupionych przez rady gmin. W tym tekście nie będę prawił oczywistych banałów na temat upolitycznienia rad, niekompetencji poszczególnych radnych i wad systemu demokracji lokalnej. Wiadomo, wpływu na zmianę ordynacji nie mamy i póki co mieć nie będziemy. Co można zrobić, oprócz zapewnienia sobie bezwzględnej większości, by zneutralizować destrukcyjny wpływ rady miejskiej na zarządzanie miastem??sprawa pierwsza: sensowny program szkoleniowy dla radnych, radny nie może pytać “co to absolutorium”, nie może nie znać “ustawy o samorządzie lokalnym”, są na szczęście instytucje – typu FISE, typu FRDL, które zrobią to dobrze i w miarę tanio, ten wydatek opłaci się z całą pewnością,?sprawa druga indywidualny program szkoleniowy dla przewodniczącego rady i jego zastępców, sztuka prowadzenia zebrań jest znana od dawna w biznesie i bardzo dziwne dlaczego jedynym jej elementem stosowanym w pacy rad miejskich jest stosowanie manipulacji i brudnych sztuczek?sprawa trzecia może by tak sprawić by na posiedzeniu każdej komisji był obecny rzeczywisty ekspert danej dziedziny, tak by projekty uchwal i wnioski miały jakąkolwiek merytoryczną wartość, należy raz na zawsze skończyć z zasadą że radny, który miał w swoim życiu zawodowym do czynienia z dziedziną choć trochę podobną do przedmiotu obrad od razu staje się ekspertem wypowiadającym prawdy ostateczne. Oczywiście przyjęcie tego systemu pozornie nieco podroży funkcjonowanie rady, ale zwiększona efektywność obrad natychmiast zrównoważy ten niekorzystny efekt finansowy, komisje wzmocnione ekspertami, będą obradowały nieco krócej, oraz w znakomity sposób zmniejszy się ilość bubli prawnych lub choćby tylko głupich pomysłów, które potem są wygłaszane na radzie-Wspólnie z jakąś gazeta prowadzenie rankingu radnych, na bieżąco piętnującego lenistwo, głupotę i niekompetencję, wypowiedzi typu “filip z konopi” i tak dalej

 

15:11, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
Zdaję się, żę będzie ciut ciekawiej

To dobry znak zaczynać tydzień od wizyty komornika. Jutro Krzeszów, potem Łódź i wreszcie Istebna. Prawdopodobnie zahaczę również o Kraków i Śląsk. Tymczasem myślę sobie o wszystkich pogrzebanych szansach lokalnych samorządów. Właśnie dotarła do mnie informacja, a w zasadzie kolejne jej potwierdzenie, że gmina Biłgoraj zamierza budować oczyszczalnie ścieków tuż obok  miejskiej oczyszczalni. Na  wiele lat gmina zagrzebie się w kanalizacji, będą otwarcia i bankiety. i bezsensowne wydatki. a w rezulatacie mieszkancy gminy, beda mieli jedne z najdrozszych odchodów w Polsce. Oczywiscie nikt nie przebije już gminy Łomianki. Co zrobic droga redakcjo? Sytuacja jest niemal tak absurdalna jak z cieplem, ktorego miasto nie chcialo kupowac od Black Red White. Ale nic nie poradzi sie ani na ambicje ani na zwiazki zawodowe. Zdaje sie ze czas usiasc i pospisywac wszystkie niezrealizowane pomysly na samorzad. Zebrala, by sie z tego spora ksiazka, Zaluje ze nie moge byc w tym tygodniu w Warszawie na spotkaniu absolwentów Akademii Innowatorów Społecznych. Nie mam do dyspozycji ani Wolanda, ani nawet kierowcy rajdowego, ktory wozilby mnie co wieczor z Warszawy do Istebnej, i co rano z powrotem. Zreszta nie podejrzewam siebie o nadmiar sił porannych w Istebnej. No i po raz pierwszy od pamietnego Bluesa na Skałce w Swiętochłowicach (który to mógłby byc rok? 2003?) usłyszę Koala Band na żywo - na razie tylko słucham sobie czasem Obalili Halba - zapraszam www.koalaband.pl - milo bedzie spotkac chlopakow, zwlaszcza tuz nad slowacka granica

 

13:54, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 lutego 2007
Mimo wszystko mam się całkiem niezle
Tydzien wyjatkowo nudny, na uwage zaslugiwala wylacznie zurawinowka na plebanii i nocna jazda samochodem terenowym po gorkach Roztocza. Na szczescie idzie wiosna
10:36, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 lutego 2007
I najbardziej pogardzam...

Może nie najbardziej ale pogardzam mocno postawą typu - Kmieć jest fajny dopóki mnie nie krytykuje. Zbyt wiele osob w tym miescie wykorzystało moje pisanie, nieraz do celow niecnych. Zbyt wiele razy nie otrzymałem obiecanych za coś pieniędzy, zbyt wiele razy ktoś odkładał na poźniej projekty, z ktorymi łączylem nadzieje. Naiwny ze mnie czlowiek i łatwo daje sie podpuścić. Od dzisiaj nie mam zmiaru uważać na nikogo... idę sobie swoją drogą i mam głęboko w dupie tych, ktorym nie podoba sie to co nazywaja u mnie zarozumialstwem czy arogancją. Nie mam ochoty nikogo naprawiać. wolno mi wypowiadać własne zdanie. Uwielbiam przesadę. Szczerze przepraszam tych, których mimowolnie skrzywdziłem. ale idę dalej i nie mam zamiaru sie oglądać i martwić tym co mówi się o mnie w tym małym, otoczonym lasami ze wszystkich stron miasteczku. Moich czterech ewangelistów to Villon, R. Rolland, Haśek i jeszcze jakis anonimowy poeta, dawno zapomniany, może Łazik z Tormensu? I gałgan Gałczyński wyłudzający zaliczki. Pozdrawiam serdecznie i życzę radości w Wielkim Poście.

P.S.

Kilku win, które miałem okazję ostatnio wypić możecie mi naprawdę szczerze zazdrościć :-) 

01:29, rapataplan
Link Komentarze (4) »
Hurtownia

Coż mój tryb życia, tudzież powierzchownośc nie spotyka się z powszechnym uznaniem. Niemniej chciałbym zauwazyć, że ci, którzy w komentarzach do poprzedniego z moich wpisów zrzucają mi rzeczy różne - niektóre, a jakże, prawdziwe - pisza kiepsko. Czas więc na hurtową publiczna eskpiację. jestem w stanie zrobic to lepiej zncznie niż autorzy nieprzychylnych mi wypowiedzi. Komentarze te natomiast powiszą sobie na moim blogu jeszcze przez miesiąc - mniej więcej - warto bowiem czasem przyjrzec sie dokładnie jak ślicznie może sie w człowieku nieco dotkniętym rozwinąć nienawiść i chamstwo. Po tym czasie uprzejmie proszę o niezajmowanie moją osobą w tym miejscu i założenie jakiegos forum, wydrukowanie ostrzegawczych bilboardów, publikacje cyklu felietonów czy wstrząsających reportaży i tak dalej. Słowem niech sobie te brednie trochę powiższą, jeśli będzie ich przybywać bedę musił włączyć moderowanie. nie z troski o mój wizerunek - wszak wiem świetnie że tu żadne zaklęcia nie pomoga a jedynie z troski o moje - póki co znakomite samopoczucie. Jeśli komus zbiera się na wymioty po czytaniu z kolei moich wpisów - uprzejmie proszę, by zaprzestał ich czytania, to jedyny środek. Upraszam również o nie moralizowanie na mój temat - zdania typu "człowieku opamiętaj się", "zastanów się co robisz" nie robią na mnie żadnego wrażenia. Nie wzrusza mnie równiez w żaden sposób cudza troska nad moim rychłym żałosnym końcem.

 Oki, a teraz lista moich wad i grzechów głównych:

1. Lenistwo - Roman Sokal słusznie mi powtarza, że przez gnuśność moją zaprzepaszczam mój talent, kto wie. Faktem jest, żem leniwym bardzo i nieraz napisanie strony tekstu zajmuje mi więcej niż cztery dni. Wiec tak jak mawia Margola - najważniejsze w pisaniu jest to by dupa siedziała na krzesle z biurkiem. Ja niestety sie szwedam.

2. Lekceważący stosunek do ubioru, wyglądu etc. Bolesna prawda, już kilka kobiet w tym dwie zony próbowało cos z tym zrobić i ponosiło bolesną porażkę. Cóż ze swojej strony wstydzę się właściwie tylko moich zębów - od dawna uważłem je za głupi pomysł Pana Boga, ewentualnie za dowód na jego nie istnienie i z tęsknotą czekam na dzień gdy mi one wreszcie wypadną i nie będą mnie męczyć dziurami, bólem i innymi pomysłami których nie rozumiem. A rozczlapane buty? no cóż - uwielbiam łazić na piechotę i żadne na moich nogach nie wytrzymuja zbyt długo. Rekordowo trzymały się kiedyś jakies amerykanskie  buty z demobilu - niemal 10 miesięcy. Potem miałem czas miłości do trampek, których średni zywot nie przekraczal 10 dni. Teraz zuzywam średnio 3 pary butów rocznie.Te które mam teraz na sobie kupiłem w Krakowie 31 stycznia i dzisiaj zauważyłem, że juz mam starte pięty. Do kwietnia powinny wytrzymać.

3. Moje długi. Pojawiły sie w moim życiu  mniej więcej zaraz po tym jak zaczęło sie rozpadać moje pierwsze małżeństwo, nieciekawą sytucję wzmocniły moje głupie biznesowo - choć ciekawe merytorycznie pomysły (choćby gazeta TU) - i teraz lista moich wierzycieli liczy całą stronę w jednym z moich kalendarzy. nie jest natomiast prawdą, że naciągnęłem niemal wszystkich mieszkańców Biłgoraja. Powiedzmy, że hasło "niemal wszystkich" oznacza połowe dorosłej populacji. Czyli 6 000 osób. Jesli średnie naciągnięcie liczyłoby powiedzmy 200 złotych - to przez siedem lat mojego dorosłego zycia które spędziłem w Biłgoraju, dysponowałbym łączną kwotą 1 200 000. - co daje średnią miesięczną kwotę powyżej 10 000 złotych. Myślę, że przy takich dochodch stać, by mnie było i na lepsze buty i na swietnego dentystę. Co zdaje się być cudem, istnieje kilka osób, które i mi są winne pieniądze. Oczywiście przepraszm w tym miejscu wszystich moich wierzycieli, przyznając się, że niektóre z moich długów powstały z gałgaństwa a mój tragiczny stan finansowy wynika z mojego lenistwa, niemniej jednak nie zdażało mi się  nigdy pożyczać pieniędzy bez głębokiego przekonania, że znajdę sposób by je oddać. No z jednym wyjątkiem - ale to długa historia i "słuszność moralna" była po mojej stronie

4. Mitomania i Munhausenizm. czasem bierze się z tego, że dla mnie w momencie kiedy wpadam na pomysł jak rozwiazać problem - przestaje on istnieć. Nie jestem w stanie zajmować sie tematem, co do którego wiem, że sobie poradzę. Niemniej - w moich opowieścich jest więcej prawdy niz się to powszechnie wydaje, a czasem więcej niz sam o tym piszę :-) nie żebym był skromny:-) 

5. Kręcenie się koło towarzystwa singerowskiego jest moim grzechem wielkim, do tej pory żałuje, że bralem aktywny udział w pracach nad statutem towarzystwa. Żałuję, bo  wiem jak jestem przez wielu postrzegany i moja obecność w tym projekcie  mogłaby mu zaszkodzić. z tych samych względów od czasu sławetnego  konkursu  na stanowisko szefa funduszu lokalnego nie ubiegam się o funkcje publiczne, choć stałem u początku wielu inicjatyw. Tylko raz przyjęłem propozycje Tadeusza Kużmińskiego i choc nie pełniłem żadnej funkcji zdązyłem nieco narozrabiac w fundacji biłgoraj XXI w czym wybitnie pomógł mi niejaki zygmunt dechnik. Od momentu jak zobaczylem jego fizys na zebraniu w radzie miasta zaczęłem tracic serce i energie dla projektu. Przewidywania okazaly sie słuszne.

6. Wiesio Różyński jest moim przyjacielem i ostatnio uratowal mi finansowo dupę, choc zna mnie świetnie i wiedział z jakim wiąze się to ryzykiem.  Wiesio wie również, że zawsze mógł zadzwonic do mnie i jesli tylko mogłem i potrafiłem pomagałem mu swoim pisaniem lub pomysłami. Myślę, że ta sytuacja się nie zmieni. 

7. Uważam, że drabina Maslowa to bardzo przestarzala teoria psychologiczna. W ogóle mam wstręt do teorii próbujących nadmiernie systemtyzowac świat.

8. Mam garstkę przyjaciół, czasem jednak uważam za przyjaciela kogoś kto ma o mnie zgoła odmienne zdanie. Tak bywa na świecie a najlepszym dowodem sa anonimowe wpisy na blogu.

9. Pokim zyw będe na Dymnego mówił Wiesio, na Dechnika magnificencja, na Zappe - Franciszek. Nie będe mówił natomiast Wisia na Szymborską, Czesiek na Miłosza, czy Jaś na Twardowskiego - ja ich do cholery nie lubię. Mam prawo?

10. Instrukcja obsługi Kmiecia - po pierwsze ma on wredny dziennikarski nawyk - trzeba mu wyraźnie powiedzieć, która część rozmowy jest  "off  the record".  Wtedy milczy jak grób. Raz nawet cos w zaufaniu powierzył mi Dechnik Zygmunt  i też nikomu nie powiedziałem. Bez tego zastrzeżenia  spodziewajcie się publikacji. Bądzcie pewni ze nigdy nie będzie to publikcja anonimowa.

Ufff na dzisiaj tyle

 

A teraz krótkie wrażenia po powrocie z Egeru i Budapestu. Za kilka dni na blogu pojawia się zdjęcia.  Pierwszy raz od  czterech lat trzymaem w ręku aparat więc z góry przepraszam z ich jakość. Hotel znakomity - wina genialne - dziewczyny piekne  (zwłaszcza córka burmistrza Egeru i jedna z dziewczyn na stoisku Kalo Pince) wywiad z Józefem Simonem udany. Jedynym zgrzytem był mój powrót z Krosna - póki co ławka w Lutczy nie nalezy do luksusowych miejsc noclegowych. Za to udał mi sie jeden ze sliczniejszych numerów w restauracji. A w zasadzie w studiu kuchennym. Zagroziłem natomiast (tuz przed deserem), że nie wyjdziemy stąd dopóki nie przyrządzą nam kaczki, którą przywuważyłem na patelni. Nie żeby polędwica z jelenia była kiepska, niemniej po spróbowaniu ponad 60 gatunków wina - w tym boskiego Turan Aszu (sam nie wiedziałem, że mozna zrobic coś takiego) zrobionego przez Imrego Kalo - ma się ogromny apetyt. Łukasz Klesyk z "Kuchni" potwierdzi, że warto czasem byc odrobine namolnym w dobrej restauracji. Niestety nie doczekalismy się już na osmiornice - kiedy wsiadalismy do samochodu one potrzebowały jeszce 40 minut duszenia. 

 Ostatnim akcentem wyjazdu był wielki Merlot Józefa z 2003 roku. wypilismy go z Pawlem oglądjąc grzecznie w telewizji "Poza Prawem" Potem trzy dni lekkiego przeziębienia i szykujemy się do wyjazdu na Istebną - czas na pieczenie baranów. Na Węgry dopiero w marcu.

00:10, rapataplan
Link Komentarze (3) »
środa, 14 lutego 2007
Zbiór Bzdur

- uprzedzając zastrzerzenia wiem, że tak nazywał się tomik Wiesia Dymnego, wydany już po jego smierci.

Ale do rzeczy. Usłyszałem ostatnio, że Rada miejska w Biłgoraju a w każdym razie koalicja będzie bronić mandatu zygmunta d. Scenariusz prawdopodobny jest taki, że w końcu wojewoda stwierdzi niewaznośc tego mandatu, a więc istnieje obawa, że podpisane w międzyczasie przez jego magnifiscencje Sigismundusa uchwały rady beda nieważne. Dlatego tez nie ma  na razie mowy o głosowaniu nad honorowym obywatelstwem biłgoraja dla Szmulika Atzmonda Wircera. Głupio byłoby potem  odbierać te obywatelstwo.

Blokuje je rownież inna sprawa: póki co obowiązuje idiotyczne ustawa o konieczności lustrowania kandydatów na honorowych obywateli. To tak jakby powiedzieć po gogolowsku: "jeden porządny człowiek prokurator ale prawdę mówiąc i on ogromna świnia."

Czasem mi wstyd, że mieszkam w tym miasteczku. Bardzo mnie interesuje w jaki sposób radny Iwaniec będzie lustrował ponad 70 letniego Żyda, twórcę teatu narodowego jidisz? Czy poprosi o dokumenty Mossad?

Tymczasem okazuje się, że Nowa Gazeta Biłgorajaska nie podejmie więcej tematu spółdzielni mieszkaniowej "Łada" w Biłgoraju.

 

 

 

23:26, rapataplan
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 12 lutego 2007
Kotlet schabowy z kością jak u Babci za Komuny

Takie danie figurowało w karcie jednej z zakopiańskich restauracji albo tez barów. Zakopane to cos w rodzaju piekła z dziesiątkami rzępolących kapel góralskich. Z beznadziejnym jedzeniem tłokiem i diabli wiedzą czym jeszcze. Z ulga wróciłem do krakowa, ale wypitej lodowej lipowiny ze słowacji nic juz do zycia nie przywróci. Na otwarcia synagogi w Lublinie nie byłem z powodu zasiedzenia sie w lubartowskiej knajpie i nadrannego przemarznięcia. Zresztą skoro nie chodzę do kościoła tym bardziej chyba powinienem omijac synagogi, cerkwie i meczety. Za oknem szaro jak diabli i mysli zbyt powazne by jechać przed siebie. Odczekam jeszcze z tydzień zanim gdzies ruszę. 

 

10:35, rapataplan
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 lutego 2007
Ester - a lepiej - opowiem wam o Ester
Siedze w Ester, gdzie po wrzuceniu monety 10 ks otwiera sie na pietnascie minut dostep do internetu. W hotelu zostawiem piekne Lipoviny ze slowackiego  Tokaju. Presov po levockiej nudzie wydaje sie centrum swiata. I ostrzegam wszystkich - niech nie przychodzi wam do glowy zamawiac czegokolwiek w czasie dni wegierskiej kuchni na slowacji. W Ester leci sobie wlasnie wyczarowany z szafy grajacej Achilles Last Stand Zeppelinow. nie chce wracac do domu.  
20:36, rapataplan
Link Komentarze (2) »